Piłkarze Lecha Poznań w sobotni wieczór świętowali 10. w historii klubu mistrzostwo Polski. Stało się tak po ich wyjazdowej wygranej 3:1 z Radomiakiem. "Lech dokonał tego po raz drugi z rzędu - to dla niego 10. trofeum w historii, ale dopiero trzeci raz Poznaniakom udało się je obronić. Podobnego wyczynu dokonał w 1984 oraz 1993 roku" - m.in. pisała w relacji z meczu Agnieszka Piskorz ze Sport.pl.
W drużynie Lecha Poznań w Radomiu nie zagrał kontuzjowany gwiazdor, jeden z najlepszych piłkarzy PKO BP Ekstraklasy - Ali Gholizadeh, który leczy poważną kontuzję, bo doznał zerwania więzadeł w kolanie. Irańczyk pojawił się jednak w Radomiu w roli kibica i zajął miejsce na trybunie Radomiaka, podobnie jak władze klubu z Poznania.
Do Internetu trafiło nagranie, jak Gholizadeh został potraktowany przez kibiców Radomiaka po zakończeniu tego spotkania. Na nagraniu w Canal+Sport widać, jak doszło do spięcia między zawodnikiem a fanami. Panowie wdarli się w dyskusję i Gholizadeh został nawet lekko popchnięty. Można to zobaczyć w linku poniżej.
To nie pierwszy raz, kiedy jest głośno o kibicach Radomiaka. W lutym tego roku Michał Siejak, dyrektor marketingu i komunikacji Korony Kielce został trafiony butelką w głowę, w efekcie czego trafił do szpitala z raną ciętą głowy.
Ostatecznie Gholizadeh dołączył do kolegów, o czym świadczy jego rozmowa w Canal+Sport.
- Mogę świętować z drużyną, to coś niesamowitego. To jeden z najtrudniejszych momentów mojego życia, bo doznałem kontuzji, a byłem w bardzo dobrej formie. Było blisko mundialu, ale wyszło, jak wyszło. Nieważne ile razy padnę, ale zawsze wracam silniejszy. Będę walczył, by wrócić jak najszybciej. Cieszę się, że dostałem jeszcze rok kontraktu - m.in. przyznał Irańczyk.
Gholizadeh w tym sezonie w barwach Lecha Poznań zagrał 29 spotkań, zdobył sześć bramek i miał cztery asysty.