Bartoszek osiągnął z Koroną historyczny wynik. Mówi, jak klub stoczył się za Niemców

- Wyprowadziliśmy Koronę Kielcę praktycznie na zero, ale nowi właściciele z Niemiec przyszli ze swoimi ludźmi, wprowadzili mocne czystki i zadłużyli klub do tego stopnia, że jak przyszedłem do klubu kolejnym razem, to trzeba było go ratować - wspomina Maciej Bartoszek. W wywiadzie dla "Przeglądu Sportowego" Onetu najlepszy trener Ekstraklasy w sezonie 2016/17 szerzej mówi o upadku i ratowaniu Korony, która dziś wychodzi na prostą, ale musi walczyć o grę w elicie.
DLOKI
Fot. Paweł Małecki / Agencja Wyborcza.pl

Maciej Bartoszek przez kilka lat prowadził ekstraklasowe zespoły. Najlepszy dla niego był sezon 2016/17, gdy jego Korona Kielce zajęła piąte miejsce (najlepszy wynik w historii, który wcześniej osiągała dwukrotnie), a on sam dostał nagrodę dla trenera sezonu. Trafił jednak na bardzo burzliwy czas, a potem brał udział w ratowaniu klubu.

Zobacz wideo

Korona Kielce zagrała jeden z najlepszych sezonów w historii, a potem zaczęła tonąć. Maciej Bartoszek odsłania kulisy

Szkoleniowiec pierwszy raz przychodził pod koniec 2016 r., gdy sytuacja finansowa była opłakana. - Klub był w trudnym momencie i liczono każdą złotówkę. Na niewiele nas było stać. Drużyna zaliczyła fatalny start w sezon. Objąłem ją w listopadzie, wyniki zaczęły na tyle napawać optymizmem, że mimo braku większych pieniędzy potrafiliśmy ściągać zawodników [...]. Udało się wygospodarować pewne pieniądze, by dokonać roszad - wspominał w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Onetem.

Zajęcie piątego miejsca w Ekstraklasie przyniosło podwójną korzyść. Po pierwsze, udało się znacznie zwiększyć planowane przychody za tamten sezon. Po drugie, poprawiła się pozycja w historycznej klasyfikacji ligi, na podstawie której w następnych latach dzielono środki finansowe. Nowi właściciele nie potrafili jednak zagospodarować tego sukcesu, a samego Bartoszka zdecydowali się wymienić niezależnie od wyniku w tabeli na koniec rozgrywek 2016/17.

- Zrobiliśmy bardzo dużo, ale zmienili się właściciele. Szkoda, że to zostało popsute. Wyprowadziliśmy Koronę praktycznie na zero, ale nowi właściciele z Niemiec przyszli ze swoimi ludźmi, wprowadzili mocne czystki i zadłużyli klub do tego stopnia, że jak przyszedłem do klubu kolejnym razem - w 2020 r. - to trzeba było go ratować - powiedział. Drużynę objął w marcu wspomnianego roku, ale nie utrzymał jej w elicie. Po spadku, konkretnie w lutym 2021 r., został też jej dyrektorem sportowym, a przez cały swój pobyt brał również bardzo aktywny udział w walce o uratowanie Korony przed upadkiem.

Korona była niemal na dnie. "Zostaliśmy z długami po poprzednich właścicielach z Niemiec"

- Wszelkie poczynione działania były przede wszystkim po to, żeby klub dalej istniał i funkcjonował... na poziomie centralnym! To trzeba jasno powiedzieć. Nie było wówczas wiadomo, czy klub będzie istniał na poziomie centralnym. Było bardzo blisko tego, by drużyna nie wystartowała w I lidze w sezonie 2020/21, ale ostatecznie się udało - wyjawił Bartoszek.

Do współpracy trzeba było namówić miasto oraz prywatnych sponsorów (Suzuki Motor Poland, Piotr Dulnik) i wspólnymi siłami udało się wyjść na prostą. - Zbudowana została wizja rozwoju i cieszy mnie, że w kolejnych latach ona była realizowana - podkreślił Bartoszek. Choć w tamtym momencie planowanie było bardzo trudne, zwłaszcza zbudowanie zespołu.

- Nie wiedzieliśmy bowiem, jakimi środkami finansowymi będziemy dysponować. Zostaliśmy z długami po poprzednich właścicielach z Niemiec - mówił 49-latek, który zrobił wiele i wszystko bardzo przeżywał. Sam odszedł w marcu 2021 r., a w tamtym sezonie Kielczanie nie wrócili do elity. Dokonali tego w kolejnym i w Ekstraklasie są do dziś. Obecna sytuacja klubu daje Bartoszkowi powody do radości.

- Pamiętam, że to był bardzo trudny okres, dużo wziąłem na siebie i to chyba też nie było najlepszym rozwiązaniem, ale cieszę się, że Korona jest teraz w innym miejscu, że jest w Ekstraklasie i ma prywatnego właściciela, związanego z klubem, Kielcami i województwem świętokrzyskim. Widać, jak przeżywa każdy mecz. To długo wyczekiwany właściciel. Trzeba jednak pamiętać, że finansowanie i budowanie klubu to także pewien proces - stwierdził.

Dawny trener Kielczan liczy na to, że utrzymanie w najwyższej lidze pozwoli na dalszy rozwój. - Dziś Korona jest w Ekstraklasie i tam jest jej miejsce. Ważne jednak jest, żeby to wsparcie było cały czas. To coś, co mnie zawsze w klimacie kieleckim urzekało i co starałem się podtrzymać albo nawet podbudowywać, czyli wsparcie i poczucie jedności. Jestem przekonany, że każdy człowiek związany z Koroną zrobi wszystko, żeby ponieść tę drużynę do maksymalnego wysiłku i zaangażowania o Ekstraklasę dla Kielc - podsumował.

Na dwie kolejki przed końcem sezonu sytuacja ekipy prowadzonej przez Jacka Zielińskiego jest niełatwa. Zajmuje ona 15. miejsce, ostatnie nad strefą spadkową, mając punkt przewagi nad Lechią Gdańsk. Cały dorobek wynosi 39 pkt - taki sam ma 14. w tabeli Widzew Łódź, który Kielczanie podejmą w piątek o godz. 20:30.

Więcej o: