Była 74. minuta meczu 20. kolejki PKO BP Ekstraklasy: Arka Gdynia - Legia Warszawa. Gospodarze prowadzili 2:0, a Warszawianie byli bardzo blisko drugiej porażki z rzędu, bo tydzień wcześniej ulegli niespodziewanie u siebie Koronie Kielce 1:2. Wtedy na boisko wszedł Antonio Colak zmieniając słabo dysponowanego Kacpra Urbańskiego. W 90. minucie Colak po rzucie rożnym strzałem głową zdobył kontaktową bramkę, a cztery minuty później zapewnił swojej drużynie remis.
Wydawało się, że to może być punkt zwrotny w karierze Chorwata w stolicy. W czterech kolejnych meczach grał jednak w sumie tylko 100 minut, a od 8 marca w ogóle nie pojawił się już na boisku, bo pauzował z powodu kontuzji.
Wydaje się, że 32-letni Colak już może nie zagrać w Legii Warszawa. Piotr Komaniecki z TVP Sport napisał, że napastnik dostanie wolną rękę w poszukiwaniu nowego klubu. I to mimo faktu, że ma ważną umowę do czerwca 2027 roku.
"Coraz więcej wskazuje na to, że wolną rękę w kontekście poszukiwania nowego klubu dostanie Colak. Kontrakt Colaka obowiązuję do 30 czerwca 2027 roku, ale Legia może szukać opcji zakończenia współpracy już po tym sezonie. Warszawski klub chce zwolnić miejsce w budżecie płacowym, a przy tym szukać zawodników o innym profilu. Przy Łazienkowskiej może brakować miejsca dla Chorwata" - pisze TVP Sport.
Colak w barwach Legii Warszawa zagrał w 19 spotkaniach, zdobył trzy gole i nie miał asysty. Oprócz niego na środku ataku warszawskiego klubu grają Mileta Rajović, Jean-Pierre Nsame oraz Rafał Adamski.
Zobacz także: Prezes Realu w szaleńczym ataku. "Będą musieli mnie zastrzelić"
Legia Warszawa z 43 punktami w 32 spotkaniach jest na 9. miejscu w tabeli PKO BP Ekstraklasy. Do końca sezonu zagra dwa mecze: na wyjeździe z Lechią Gdańsk (17 maja, godz. 17.30) i przed własną publicznością z Motorem Lublin (23 maja, godz. 17.30).