Ali Gholizadeh wiosną był absolutnie kluczową postacią Lecha Poznań. Pomocnik wyrósł na lidera drużyny, zbierał znakomite recenzje, a to przekładało się na konkretne liczby. W sumie w 29 występach uzbierał sześć goli i cztery asysty. Niestety jego doskonała passa została brutalnie przerwana. Na początku maja w trakcie meczu z Motorem Lublin (1:0) Gholizadeh musiał zejść z boiska z fatalnym urazem.
Jak się później okazało, piłkarz zerwał więzadła krzyżowe przednie. A to oznacza nie tylko koniec sezonu i brak wyjazdu na mundial, lecz także długą pauzę również na początku kolejnej kampanii. 30-latek musi przejść operację, a potem czeka go rehabilitacja, która może trwać miesiącami. W tej sytuacji zaledwie dwa dni od feralnego spotkania z Motorem portal Meczyki.pl informował, że Lech nie przedłuży kontraktu z Gholizadehem. Teraz jednak nastąpił zwrot.
Ten sam portal podał we wtorek, że obie strony raz jeszcze przemyślały sytuację i wróciły do negocjacji. - W grę wchodzi roczna umowa na specjalnie skonstruowanych warunkach finansowych zależnych od powrotu pomocnika na boisko - czytamy.
Zobacz też: Yamal ze specjalną koszulką podczas fety. "Dzięki Bogu, że nie jestem Madritistą"
Los Gholizadeha nie jest więc jeszcze przesądzony. Pod koniec kwietnia media informowały, że pomocnikiem interesują się kluby ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Kataru. Wcześniej zaś Mateusz Borek spekulował w Kanale Sportowym nad jego powrotem do Iranu. Dziś wydaje się jednak, że trudno będzie znaleźć piłkarzowi nowego pracodawcę.
Obecny kontrakt Gholizadeha z Lechem wygasa 30 czerwca. Wiele wskazuje na to, że wcześniej klub będzie mógł świętować drugi z rzędu tytuł mistrza Polski. Na dwie kolejki przed końcem Poznaniacy mają siedem punktów przewagi nad drugą Jagiellonią, trzecim Rakowem i czwartym Górnikiem. Wszystkie trzy te zespoły rozegrały jednak jeden mecz mniej.