Do tego "Pasy" od 60. minuty grały w przewadze jednego zawodnika. Abdoul Tapsoba, który przed tygodniem strzelił hat-tricka w starciu z Lechią Gdańsk ponownie wpisał się do protokołu meczowego - z tym, że wyłapując czerwoną kartkę po brutalnym faulu na Amirze Al-Ammarim. Daniel Stefański po analizie VAR nie miał wątpliwości i nie ma co się dziwić - takie wejście Burkińczyka zasługiwało na taką karę indywidualną.
Nie każdemu jednak decyzja arbitra z Bydgoszczy przypadła do gustu. Na pomeczowej konferencji prasowej trener gości Bruno Baltazar postanowił odnieść się do sytuacji. Brazylijczyk przyznał, że nie widział jeszcze powtórki, ale mimo to odważył się skrytykować arbitrów.
- Potem, po raz drugi na przestrzeni dwóch tygodni, musieliśmy sobie radzić w dziesięciu. Czerwona kartka zupełnie zmieniła mecz. Nie widziałem jeszcze tej sytuacji Tapsoby, muszę ją obejrzeć, ale wydaje się, że bardzo łatwo przychodzi karanie nas czerwonymi kartkami. Żeby wyrazić konkretną opinię, muszę zobaczyć powtórkę - stwierdził.
W 2026 roku piłkarze Radomiaka czterokrotnie byli karani czerwonymi kartkami. Oprócz Tapsoby z boiska wylecieli Elves Balde (w meczu z Koroną za kadencji Goncalo Feio), Michał Kaput (w starciu z Jagiellonią - także pod wodzą Feio) oraz Jeremy Blasco w spotkaniu 31. kolejki przeciwko Lechii Gdańsk. Co do słuszności tych decyzji trudno jednak mieć wątpliwości. Zwłaszcza, jeśli w przeciwieństwie do Baltazara, obejrzało się powtórki.
- Gdyby ktoś przed meczem zapytał mnie, czy byłby zadowolony z punktu w starciu z Cracovią, powiedziałbym, że nie. Z całym szacunkiem do rywala, naszym celem jest wygranie wszystkich meczów pozostałych do końca sezonu. Z przebiegu spotkania muszę jednak docenić ten punkt - stwierdził w ramach podsumowania spotkania Brazylijczyk.
Radomiak tym samym umocnił się w górnej części ligowej tabeli. Aktualnie klub z Mazowsza zajmuje 8. miejsce z dorobkiem 44 punktów i minimalnymi, bliskimi zeru szansami na to, by zająć miejsce premiowane grą w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.
Zobacz też: Messi pobił rekord wszech czasów. Pękła "setka" w klasyfikacji kanadyjskiej