W 31. serii gier Legia Warszawa pokonała 1:0 Widzew Łódź. Jeżeli Wojskowi pójdą za ciosem i w kolejnym spotkaniu wygrają z Bruk-Betem Termalicą, to będą niemal pewni utrzymania w Ekstraklasie na kolejny sezon. Trudno póki co powiedzieć, czy następna kampania będzie lepsza. Według doniesień portalu Meczyki stołeczny klub latem nie będzie mógł zbyt głęboko sięgnąć do kieszeni. Maksymalna pensja ma wynieść 320 tysięcy euro rocznie, to 2-3 razy mniej niż zarabiają obecne gwiazdy klubu.
Duże cięcia mogą mocno utrudnić Wojskowym walkę o ambitniejsze cele w przyszłym sezonie. Głos ws. przyszłości klubu w rozmowie z WeszłoTV zabrał Bogusław Leśnodorski. Zdaniem byłego prezesa zaciskanie pasa może sprawić, że Legia powtórzy fatalny sezon.
- To plan na to, aby zdecydowanie tańsza w utrzymaniu drużyna walczyła w przyszłym sezonie o utrzymanie w Ekstraklasie. Na pewno to nie pomysł, który miałby Legii pomóc odzyskać prymat na krajowym podwórku czy powrót do Ligi Mistrzów - powiedział WeszłoTV Bogusław Leśnodorski.
Zobacz też: Papszun wskazał cel Legii na koniec sezonu. "Dopóki matematyka nas nie zabije"
Leśnodorski dodał, że wątpi w to, że ktokolwiek będzie działał według planu, o którym donoszą media.
- Znając jednak życie, nikt się tego planu nie będzie trzymał. Nagle jak się okaże, że od początku sezonu nie jest łatwo, to myślę, że Legia będzie jeszcze szukała pieniędzy i wyda ich ostatecznie więcej. Te kontrakty, które się pojawiły nie gwarantują bowiem sprowadzenia jakichkolwiek piłkarzy, którzy w Ekstraklasie zrobią różnicę - podkreślał Leśnodorski.
Z Wojskowymi łączone są nazwiska dobrze znane z Ekstraklasy, na czele z Zoranem Arseniciem z Rakowa Częstochowa. Na pewno dojdzie również do ruchów z klubu. Już od jakiegoś czasu wiadomo, że ze stolicą Polski pożegna się Radovan Pankov. Do końca bieżącego sezonu zostały trzy ligowe kolejki.