Pomiędzy Polskim Związkiem Piłki Nożnej a klubami Ekstraklasy wkrótce może dojść do potężnego zwarcia. Wszystko przez zaskakujący plan forsowany przez prezesa Cezarego Kuleszę na podniesienie poziomu polskich zawodników. Na czym miałby on polegać?
Jak poinformował dziennikarz Radia ZET, Mateusz Ligęza, Kulesza zamierza przeprowadzić swoistą "repolonizację" naszej rodzimej ligi. Proponowana reforma zakłada, że już w przyszłym sezonie w 20-osobowych kadrach meczowych kluby musiałyby wystawić co najmniej ośmiu polskich piłkarzy. W następnym sezonie próg zostałby zwiększony do dziewięciu, a od sezonu 2028/29 na stałe miałoby ich być minimum dziesięciu, a więc połowa.
Dzięki temu większa liczba polskich zawodników miałaby szansę rywalizować na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Rozwiązaniem nie są jednak zachwycone same kluby. Podobnie jak w przypadku wprowadzenia przepisu o młodzieżowcu, już pojawiły się głosy sprzeciwu. - To byłby potężny strzał w kolano, skrajna głupota, żeby nie powiedzieć mocniej - skomentował plan prezes jednego z klubów w rozmowie z WP Sportowe Fakty.
Zobacz też: Niewiarygodne, co wyprawia się w Realu. Rodzice piłkarzy dzwonią do Pereza
Przedstawiciele drużyn mają jednak mocne kontrargumenty. Wprowadzenie takiej zasady obniżyłoby poziom zespołów i mogłoby wpłynąć negatywnie na wyniki osiągane w europejskich pucharach. W dodatku doprowadziłoby do tego, że ceny za polskich graczy stałby się nieadekwatne do ich rzeczywistej wartości. - Nie załatwi się tego z dnia na dzień, rzucając liczby osiem, dziewięć, dziesięć niczym z Totolotka. Najpierw musi być więcej dobrze wyszkolonych polskich zawodników, żeby nikt nie dostawał miejsca w kadrze za darmo - tłumaczył działacz, który chciał pozostać anonimowy.
Według portalu WP Sportowe Fakty, Kuleszę do wprowadzenia takiego rozwiązania zainspirowali przedstawiciele szwedzkiej federacji przy okazji przegranego przez Polskę barażu o mundial. To właśnie tam podobny system obowiązuje od lat. Wedle tego samego źródła 4 maja doszło do spotkania przedstawicieli PZPN-u oraz Ekstraklasy. Zadecydowano wówczas, że w następnym sezonie żadne limity nie będą jeszcze obowiązywały. Powstanie za to specjalna grupa robocza, a ws. reformy zostaną przeprowadzone konsultacje, które potrwają do października.