W ostatnich dniach jest gorąco wokół Rakowa Częstochowa. Pracę stracił trener Łukasz Tomczyk, który zimą zastąpił Marka Papszuna. W sobotę "Medaliki" przegrały w finale STS Pucharu Polski z Górnikiem Zabrze (0:2). Właściciel Rakowa Michał Świerczewski uznał, że lepiej będzie jak do końca sezonu drużynę poprowadzi Dawid Kroczek.
Przed Rakowem jeszcze cztery mecze ligowe. W tym sezonie najpewniej piąta drużyna PKO Ekstraklasy otrzyma przepustkę do gry w europejskich pucharach w kolejnej kampanii, a obecnie Częstochowianie plasuję się właśnie na tej lokacie.
Już w połowie kwietnia stało się jasne, że w tym sezonie więcej drużynie na boisku nie będzie w stanie pomóc Karol Struski. W meczu z Motorem Lublin w ramach 28. kolejki Ekstraklasy doznał kontuzji już w dziesiątej minucie. Ból był tak ogromny, że zawodnik musiał opuścić plac gry w asyście sztabu medycznego.
Później w komunikacie klub poinformował, że u Struskiego stwierdzono uszkodzenie więzadeł w obrębie stawu skokowego. We wtorek (5 maja) pomocnik został poddany zabiegowi.
"Karol Struski przeszedł udany zabieg rekonstrukcji więzadeł stawu skokowego. Przewidywana przerwa naszego pomocnika potrwa około 3 miesięcy" - przekazał Raków w mediach społecznościowych.
W tym sezonie 25-latek zagrał w 34 meczach częstochowskiego zespołu, biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki. Zanotował bramkę i dwie asysty. Początkowo nie należał do ulubieńców Marka Papszuna, ale później stał się kluczowym zawodnikiem Rakowa. Pozostał nim także w momencie, kiedy drużynę objął Tomczyk.