Boniek przejechał się po Widzewie

- Ta drużyna nie ma mentalności, boi się. A jak się boisz, to się cofasz. Jakbyś w 90. minucie nigdy nie wszedł w swoje pole karne, to nikt by ci bramki nie strzelił. To jest powtarzający się element - mówi Zbigniew Boniek o Widzewie Łódź. Na kanale Prawda Futbolu były prezes PZPN w odniesieniu do meczu z Legią Warszawa wskazuje liczne problemy Łodzian.
!Mecz Legia Warszawa - Widzew Ldz
Fot. Kuba Atys / Agencja Wyborcza.pl

Widzew Łódź na trzy kolejki przed końcem Ekstraklasy jest w strefie spadkowej. Jego sytuację pogorszyła niedawna porażka z Legią Warszawa po golu straconym w 97. minucie (trafił Rafał Adamski), a Łodzianom oberwało się od Zbigniewa Bońka.

Zobacz wideo Kosecki szczerze o swojej karierze: Po każdej kontuzji wracałem gorszy...

Widzew Łódź przegrał z Legią Warszawa i coraz mocniej drży o utrzymanie. Zbigniew Boniek diagnozuje

- Tak przeciętnego i bezjajecznego meczu to dawno nie widziałem - wypalił 80-krotny reprezentant Polski na kanale Prawda Futbolu na YouTubie. Z czego wynika tak surowa ocena? - Legia utrzymywała się przy piłce i chciała atakować, ale nic z tego nie wychodziło. Mogła strzelić tylko po stałym fragmencie, co zresztą się stało (choć nie wprost, dopiero po pewnym zamieszaniu w polu karnym - red.) - stwierdził.

Bońka bardzo rozczarowała postawa przyjezdnych w ataku - częściowo widać to po statystykach, gdyż oddali tylko trzy strzały, z czego jeden celny, a piłkę posiadali przez 38 procent czasu. Według niego grali oni tylko o punkt, nie o pełną pulę. 

- Widzew, niemający żadnej mocy ofensywnej - taka prawda, dzisiaj Widzew ma piłkarzy, którzy na połowie nie bardzo wiedzą o co chodzi - został słusznie ustawiony przez trenera w sposób: "Starajmy się ten mecz zremisować". Natomiast jak grasz wyłącznie na remis, to jest ryzyko stracenia tej jednej bramki - powiedział.

Generalnie na boisku niewiele się działo, co zapewne wynikało z dużej stawki spotkania. - Dwie wielkie marki, spodziewałem się po tym meczu dużo więcej, ciekawszych akcji. Bramkarze musieli interweniować (rzadko - red.) [...] wiało nudą, nic się specjalnie nie działo. Atmosfera była gęsta ze względu na stawkę dla obu drużyn - ocenił Boniek, który zwrócił uwagę na większą determinację po stronie ekipy prowadzonej przez Marka Papszuna.

Boniek punktuje Widzew. "Drużyna bez charyzmy, pewności siebie"

- Widzew nastawił się na zdobycie jednego punktu i można powiedzieć, że generalnie kontrolował (grę - red.). Gdyby nie ostatnia akcja, można by powiedzieć, że Widzew założył sobie zdobycie punktu i na zupełnym luzie go zdobył. Natomiast Legia założyła sobie wygranie tego meczu i wygrała w ostatniej akcji, ostatniej sekundzie - podkreślił.

- Zwycięzców się nie sądzi. Widzieliśmy, jak Legia się cieszyła. Niektórzy mieli nawet pretensje o tę radość - ja im się nie dziwię, że w tej rzeczywistości tak się cieszyli - dodał. Co do Łodzian, to ich postawa w końcówkach jest fatalna. - Natomiast Widzew po raz kolejny przegrywa po 90. minucie. To jest siódma taka (strata punktów, sześć porażek i remis - red.) i trzecia przy obecnym szkoleniowcu. 

Sprawdź również: Lewandowski jednak zostanie? Hiszpanie nie mają wątpliwości

Według Bońka takie rezultaty pokazują poważny problem w zespole. - Czytam to w ten sposób, że ta drużyna nie ma mentalności, boi się. A jak się boisz, to się cofasz. Jakbyś w 90. minucie nigdy nie wszedł w swoje pole karne, to nikt by ci bramki nie strzelił. To jest powtarzający się element, ze w 90. minucie Widzew się wycofuje i traci bramki - powiedział.

- Legii trzeba oddać jedno. Nie miała sposobu na poradzenie sobie z Widzewem - sam fakt, że nie strzeliła gola do 97. minuty - natomiast starała się i szukała. Widać było po niej, że chce wygrać, natomiast po Widzewie nie było tego widać. Grał szalenie zachowawczo, chciał ten mecz zremisować - ale jak chcesz zremisować, strzel jednego lub dwa gole, nie musisz myśleć, że zremisujesz 0:0. Poza tym ta powtarzalność bramek traconych po 90. minucie pokazuje, że to drużyna bez charyzmy, pewności siebie - dodał.

Były prezes PZPN zwrócił uwagę, że mimo licznych transferów niewielu z tych zawodników daje piłkarską jakość. - Drużyny się nie kupuje, drużynę się konstruuje - skwitował. Po czym znowu odniósł się do kwestii mentalnych.

- W trudnych chwilach trzeba się zmobilizować i to jest czas, aby cały Widzew się zmobilizował na śmierć i życie, bo tego po tej drużynie nie widać. W takim meczu na boisku musi być widać, że grasz o życie. Nie widziałem tego - podsumował.

Na trzy kolejki przed końcem Widzew Łódź ma 36 pkt i traci dwa punkty do Lechii Gdańsk, ostatniej w bezpiecznej strefie - choć będąca tuż za Łodzianami Arka Gdynia ma 34 pkt oraz jedno spotkanie mniej. W najbliższej kolejce zespół prowadzony przez Aleksandara Vukovicia podejmie Lechię (8 maja), a potem zmierzy się jeszcze z Koroną Kielce (17 maja, wyjazd) oraz Piastem Gliwice (23 maja, dom).

Więcej o: