Lechia Gdańsk ma za sobą arcyważne spotkanie w kontekście walki o utrzymanie w Ekstraklasie. W poniedziałek udała się do Radomia, by zmierzyć się z Radomiakiem. Ewentualna wygrana sprawiłaby, że zespół Johna Carvera przesunąłby się z 15. na 9. miejsce w tabeli i wyraźnie oddalił od strefy spadkowej. Tak się jednak nie stało.
Choć początek spotkania należał do zawodników Lechii, to Radomiak był bliżej zdobycia pierwszej bramki. Goście stworzyli sobie mnóstwo sytuacji, ale ich strzały albo były niecelne, albo radził sobie z nimi Filip Majchrowicz. Odpowiedź Radomiaka nadeszła w 18. minucie. Wtedy to potężną bombę z woleja zza pola karnego posłał Elves Balde. Wydawało się, że Gwinejczyk będzie autorem naprawdę spektakularnego gola. Pomylił się jednak o centymetry, a Lechię uratowała poprzeczka.
Balde nie zamierzał jednak odpuszczać. Po niespełna 10 minutach, zamiast gola, miał na koncie asystę. Posłał wówczas znakomite dośrodkowanie z lewego skrzydła, a w polu karnym przytomnie zareagował Abdoul Tapsoba. Trącił piłkę głową i trafił na 1:0.
Lechia próbowała odpowiedzieć i pędziła z kolejnymi atakami. Przy jednym z nich Jeremy Blasco wślizgiem sfaulował wychodzącego do sytuacji sam na sam z bramkarzem Tomasa Bobcka. Sędzia Szymon Marciniak się nie zawahał. Pokazał Francuzowi czerwoną kartkę i Radomiak od 36. minuty musiał radzić sobie w dziesiątkę. Wydawało się więc, że Lechia wykorzysta grę w przewadze. Problem w tym, że wciąż była nieskuteczna. Na domiar złego w 45. minucie po raz drugi dała się zaskoczyć i to kolejny raz przez Tapsobę. Tym razem 24-latek huknął z dystansu w dolny róg bramki, a nieudaną interwencję zaliczył Alex Paulsen. Bramkarz Lechii miał piłkę na rękawicy, ale ta i tak wpadła do siatki. W doliczonym czasie przewagę Radomiaka próbował zniwelować Rodin. Jego strzał głową zatrzymał jednak Majchrowicz i do przerwy było 2:0.
Druga połowa znów rozpoczęła w kompletnie nieoczekiwany sposób. Choć to Lechia miała gonić wynik, a do tego grała w przewadze, gola strzelił... Radomiak. Po niespełna trzech minutach w polu karnym gości zameldował się Balde i zagrał w kierunku Tapsoby. Napastnik tylko dostawił stopę i zmieścił piłkę przy słupku. W ten sposób skompletował hat-tricka i dał swojej drużynie prowadzenie 3:0.
Ekipa z Gdańska znalazła się w koszmarnym położeniu. W końcu jednak uśmiechnęło się do niej szczęście. W 65. minucie uderzenie Neugebauera ręką zablokował Zie Ouattara, a Szymon Marciniak po analizie VAR wskazał na jedenasty metr. Rzut karny pewnym strzałem w dolny róg wykorzystał Tomas Bobcek, zdobywając bramkę kontaktową.
Od tamtego momentu zdecydowaną przewagę w posiadaniu piłki miała Lechia. Niewiele jednak z tego wynikało. Pod obiema bramkami niewiele się działo, a to oczywiście działało na korzyść Radomiaka. W końcówce lepsze okazję wypracowali sobie nawet gospodarze, ale Paulsen nie dał się pokonać. Wynik pozostał zatem bez zmian.
Zobacz też: Pracował w Widzewie. Teraz ma dołączyć do... Arki Gdynia
Zwycięstwo 3:1 sprawia, że ekipa z Radomia ma na koncie 43 punkty i awansowała o trzy pozycje w tabeli. Obecnie zajmuje 8. lokatę. Z kolei Lechia z 38 oczkami pozostała na 15. miejscu, czyli tuż nad strefą spadkową. Nad 16. Widzewem na jedynie dwa punkty przewagi. Obie te drużyny spotkają się zresztą w kolejny weekend - w sobotę 9 maja o 14:45. Starcie może okazać się więc decydujące dla losów spadku i utrzymania w lidze.
Radomiak Radom 3:1 Lechia Gdańsk