Ibrahima Camara może odetchnąć z ulgą. Sprawa, w której zawodnik Radomiaka Radom był oskarżony o poważne przestępstwo, została oficjalnie umorzona. Prokuratura nie znalazła dowodów potwierdzających zarzuty, a piłkarz odzyskał już paszport. O wszystkim pisze portugalski "Record".
Sprawa ciągnęła się od grudnia ubiegłego roku, kiedy to 27-letni środkowy obrońca został tymczasowo aresztowany po oskarżeniu o gwałt. Sytuacja natychmiast odbiła się na jego karierze klubowej. Po kilku dniach Gwinejczyk wyszedł na wolność. Nieoficjalnie mówiono o tym, że wpłacono poręczenie w wysokości 150 tys. złotych.
W tamtym czasie drużynę prowadził Goncalo Feio, który nie miał wątpliwości co do konieczności odsunięcia zawodnika od treningów do czasu wyjaśnienia sprawy. Jednocześnie szkoleniowiec nie wypowiadał się o piłkarzu w złym świetle.
- Prawo musi być wartością nadrzędną. Trwa śledztwo, a wymiar sprawiedliwości musi działać z pełną swobodą, aby ustalić wszystkie fakty. Jako klub wszyscy chcemy okazać poszanowanie procedur i zaufanie, że prawda zostanie ustalona. Mogę też zaznaczyć, że Ibrahima, jako część naszej drużyny, jest profesjonalistą, a jego wkład sportowy jest przez nas wysoko oceniany - mówił na jednej z konferencji prasowych.
Dodatkowym problemem było zatrzymanie paszportu. Camara nie mógł opuścić Polski i ominął zimowe zgrupowanie drużyny w Portugalii, w regionie Algarve.
Po niepewności zawodnik najpierw wrócił w styczniu do treningów, a na boisku po raz pierwszy po przerwie pojawił się 1 marca. Mimo trudnego początku pobytu w Polsce, stopniowo odbudowywał swoją pozycję w zespole. W debiutanckim sezonie w Ekstraklasie rozegrał już 22 spotkania i zanotował jedną asystę.
Umorzenie sprawy oznacza dla Camary szansę na pełne skupienie się na piłce. Brak formalnych zarzutów zamyka trudny etap w jego karierze, choć bez wątpienia pozostawi ślad w jego wizerunku.
Dla Radomiaka to również dobra wiadomość. Wszystko dlatego, że klub może liczyć na zawodnika bez obciążeń formalnych, co jest kluczowe w końcówce sezonu.