Przed sezonem wielu ekspertów typowało, że Pogoń Szczecin będzie walczyć o europejskie puchary, a Wisła Płock będzie celować w utrzymanie. Sezon zweryfikował te oczekiwania. Podopieczni Thomasa Thomasberga drżą o ligowy byt, a Nafciarze, po świetnej jesieni, wciąż mogą liczyć nawet na miejsce na podium.
Na murawie przed spotkaniem zagościł właściciel Pogoni, Alex Haditaghi. Kanadyjczyk oficjalnie ogłosił, że kontrakt z klubem przedłużył Fredrik Ulvestad - jeden z kluczowych zawodników drużyny. 33-latek już od trzech sezonów reprezentuje barwy Portowców. Nowa umowa oznacza, że Norweg pozostanie w Szczecinie przez kolejne dwa lata.
Pogoń wyszła na mecz, zdając sobie sprawę z tego, że wygrana znacząco przybliży ich do utrzymania w Ekstraklasie. Szarżował Paul Mukairu, a swoje w ofensywie również robił Mads Agger. Impetu wystarczyło na kwadrans. Wtedy inicjatywę przejęli przyjezdni - swojego szczęścia próbowali Wiktor Nowak i Deni Juric.
Zobacz też: Znamy pierwszego spadkowicza z Ekstraklasy! Wyjątkowo brutalny koniec
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do piłkarzy Thomasa Thomasberga. Potężny strzał Leo Borgesa z problemami obronił Rafał Leszczyński. Bramkarz Wisły skapitulował w doliczonym czasie gry. Po rzucie rożnym w polu bramkowym najlepiej zachował się Filip Cuic, który wyprowadził Portowców na prowadzenie. Co więcej, Leszczyński chwilę później otrzymał żółtą kartkę, która wyklucza go z występu przeciwko Motorowi Lublin.
Po przerwie lepiej spisywali się podopieczni Mariusza Misiury. Ich dominacja przynosiła jedynie rzuty rożne, ale z nimi radzili sobie obrońcy gospodarzy. Minęło pierwsze piętnaście minut i wtedy swoim kunsztem musiał pochwalić się Valentin Cojocaru. Rumun świetnie obronił potężny strzał wprowadzonego chwilę wcześniej Daniego Pacheco. Marcin Kamiński natomiast posłał piłkę tuż nad poprzeczką.
Napór nie ustawał. W 67. minucie do siatki Pogoni trafił Giannis Niarchos. Paweł Raczkowski jednak nie uznał tej bramki. Zdaniem arbitra podczas budowania akcji faulował Łukasz Sekulski. Sędziowie VAR potwierdzili ocenę Raczkowskiego, więc Portowcy wciąż prowadzili 1:0.
Minęło 25 minut, zanim pierwszą groźną sytuację w drugiej połowie stworzyli gospodarze. Dośrodkowanie Borgesa trafiła wprost na głowę Cuicia, ale spisał się Leszczyński. Bośniak nie dał się jednak powstrzymać w 75. minucie. Po raz kolejny świetnie odnalazł się w chaosie w polu karnym. Piłkarze Wisły kilkukrotnie mogli wyjaśnić sytuację.
Chwilę później mogło być już 3:0, ale Leszczyński wybronił strzał Aggera. W końcówce znów odważniej zaatakowali przyjezdni. Nemanja Mijuskovic posłał piłkę nad bramką, główkę Niarchosa wyłapał Cojocaru, a po strzale Nowaka Wisła miała rzut rożny. Ostatnie momenty meczu należały do Pogoni. Leszczyński dobrze się spisał - wyszedł z bramki, powstrzymując Jacka Czaplińskiego. W ostatniej minucie bramkę zdobył Hussein Ali, który wykończył kontrę Czaplińskiego.
Wygrana dała Pogoni Szczecin awans z piętnastego na ósme miejsce. Przewaga Portowców nad otwierającym strefę spadkową Widzewem Łódź wynosi pięć punktów i trudno sobie wyobrazić, że Szczecinianie pożegnają się z Ekstraklasą. Ledwie jedną lokatę wyżej plasuje się Wisła Płock. Nafciarze mieli szansę na awans na podium, ale wyjazdowa porażka oddala ich od europejskich pucharów.