Dramat Arkadiusza Milika zdaje się nie mieć końca. Pod koniec marca polski napastnik wrócił na boisko po 19 miesiącach przerwy. W barwach Juventusu rozegrał raptem dwa mecze, uzbierał w nich nieco ponad 30 minut i... znów nabawił się kontuzji. Tym razem naderwał mięsień dwugłowy uda, przez co nie wystąpi już do końca sezonu. Zdaniem włoskich mediów klub na dobre skreślił już reprezentanta Polski i zamierza rozwiązać z nim kontrakt. I tu pojawia się szansa na sensacyjny ruch.
"Codzienna harówka nigdy się nie kończy. Do zobaczenia wkrótce" - napisał na swoim profilu na Instagramie sam zawodnik. Tym samym dał jasno do zrozumienia, że nie zamierza kończyć kariery. Pytanie tylko, czy któryś z klubów z europejskiej elity zdecydowałby się podpisać z nim kontrakt. Wiązałoby się to ze sporym ryzykiem. W tej sytuacji rozwiązaniem mógłby być powrót do Ekstraklasy.
Nie są to tylko luźne dywagacja. O taki scenariusz został zapytany dyrektor sportowy Górnika Zabrze, Łukasz Milik, który przy okazji jest bratem Arkadiusza. - Wiadomo, że cały czas gdzieś tam rozmawiamy z Arkiem. Arek musi być zdrowy. Na pewno też chce coś udowodnić, bo tyle razy już upadł w swojej karierze, tyle miał kontuzji, cały czas walczy i pokazać, że może grać na wysokim poziomie. Zobaczymy po sezonie, jak się zakończy jego sytuacja w Juventusie - mówił w programie "Piłkarski Salon" na kanale Meczyki.
Zobacz też: Absolutny dramat na Łazienkowskiej. Takich obrazków nie chcemy oglądać
To właśnie w Górniku Arkadiusz Milik rozpoczynał swoją wielką piłkarską karierę. W latach 2011-2013 rozegrał dla niego 40 meczów, w których strzelił 12 goli. Stamtąd przeniósł się do niemieckiego Bayeru Leverkusen. W zespole z Górnego Śląska są więc dla niego otwarte drzwi. - Wie, że jestem otwarty na rozmowy. Wysyłałem mu nawet kilka grafik w koszulce Górnika. Na razie zostawiamy to w formie przyszłości i zobaczymy, co czas pokaże - dodał Łukasz Milik.
Ewentualna oferta Górnika może okazać się całkiem pociągająca. Drużyna wciąż walczy w tym sezonie o tytuł mistrza Polski. Do prowadzącego Lecha Poznań traci tylko trzy punkty i prawdopodobnie zagra w kolejnym sezonie o europejskie puchary. Z kolei w tę sobotę może zgarnąć Puchar Polski. Finał tych rozgrywek z Rakowem Częstochowa odbędzie się o godz. 16:00 na Stadionie Narodowym w Warszawie. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.