Legia Warszawa i Widzew Łódź spotkały się w piątek w meczu, który może okazać się kluczowy w kontekście tego, która z tych drużyn spadnie, a która utrzyma się w Ekstraklasie. Bliżej tego korzystniejszego scenariusza są gracze Legii, którzy wygrali 1:0. Ich zwycięstwo jest jednak mocno podważane. Wszystko przez okoliczności, w jakich padła jedyna bramka.
W siódmej minucie doliczonego czasu zdobył ją Rafał Adamski. Napastnik skierował piłkę do bramki sprzed samej linii, zamykając uderzenie Bartosza Kapustki. Początkiem całej sytuacji był jednak rzut wolny z okolic narożnika boiska. I to właśnie wokół stałego fragmentu rozpętała się największa dyskusja.
Sędzia Wojciech Myć odgwizdał go po tym, jak dopatrzył się faulu Frana Alvareza na Rubenie Vinagre. Problem w tym, że zdaniem części obserwatorów wślizg piłkarza Widzewa był czysty i rzut wolny Legii się nie należał. Tego samego zdania jest były sędzia międzynarodowy Rafał Rostkowski. - Arbiter się pomylił. Najlepiej to było widać od strony linii bocznej, po stronie trybuny vis a vis trybuny głównej. Wykonując wślizg Alvarez prawą nogą czysto zatrzymał piłkę, a lewą nogę miał podwiniętą pod siebie. Vinagre przewrócił się o piłkę i blokującą ją nogę Alvareza. To było prawidłowe zagranie - napisał w swoim artykule na tvp.sport.pl.
Mało tego, sędzia Myć pokazał wówczas Alvarezowi żółtą kartkę. - Rzut wolny został podyktowany ewidentnie niesłusznie. Fran Alvarez nie sfaulował Rubena Vinagre, lecz tylko czysto zablokował piłkę - dodał Rostkowski.
Wątpliwości wzbudził także sam gol Adamskiego. Kibice zastanawiali się, czy napastnik nie znajdował się na pozycji spalonej. Realizatorzy transmisji nie pokazali dokładnych powtórek, a sędziowie VAR nie analizowali sytuacji zbyt długo. Według Rostkowskiego: "może to wskazywać na to, że być może mieli ujęcia świadczące o tym, że spalonego nie było".
Zobacz też: Media: Gigant rusza po Pietuszewskiego. Padła konkretna kwota
Dzięki wygranej Legia powiększyła swój dorobek do 40 punktów i awansowała z 15. na 9. miejsce w tabeli. Widzew z kolei pozostał z 36 punktami na 16. pozycji, a więc wciąż nie opuścił strefy spadkowej.