Spotkanie Korony Kielce z Piastem Gliwice było bardzo ważne w kontekście walki o utrzymanie. Kielczanie nie wygrali meczu od 22 marca. W ostatnich pięciu meczach zanotowali trzy remisy i dwie porażki (wliczamy już pojedynek z Piastem). Wydawać by się mogło, że nie będziemy już mówić o tej złej passie, po w piątek Korona powinna zwyciężyć, ale sędzia - delikatnie mówiąc - na to nie pozwolił.
Patryk Gryckiewicz w końcówce przerwał akcję bramkową gospodarzy. Kiedy przed jednym z piłkarzy była już pusta bramka, to... wówczas mecz został zakończony. Wcześniej bowiem arbiter dopatrzył się faulu Antonina na Juande Rivasie. Nie ma wątpliwości, że sędzia mógł puścić akcję do końca, a później skonsultować decyzję z wozem VAR.
Jacek Zieliński, trener Korony, był wściekły i otrzymał czerwoną kartkę za protesty. Kiedy już mecz się zakończył, to ruszył w stronę sędziego i jeden z jego podopiecznych musiał go odciągać.
Przed konferencją prasową złość szkoleniowcowi nie minęła. Powiedział, że piłkarze odbyli z kibicami "rozmowę wychowawczą" pod jedną z trybun. Poinformował nawet, iż jeden zawodnik został uderzony w twarz. Później jednak nie okazało się to prawdą - ktoś musiał szkoleniowca wprowadzić w błąd. Sam Zieliński wrócił też do sytuacji bramkowej.
- Sędzia powinien był puścić akcję i poczekać na VAR. Jeśli byłby faul, byłoby wszystko jasne, a ja nie miałbym pretensji. Trzeba było się wstrzymać. Później rzuciłem butelką. Gdyby sytuacja była sprawdzona, nie byłoby tematu - podkreślił, cytowany przez Damiana Wysockiego.
Zwycięstwo mogłoby Koronie mocno pomóc w walce o utrzymanie. Punkt także jest ważny, ale nie daje drużynie wielkiego komfortu. Obecnie podopieczni Jacka Zielińskiego zajmują jedenaste miejsce w tabeli z dorobkiem 39 "oczek". To przewaga trzech punktów nad strefą spadkową. Do Piasta natomiast Kielczanie tracą dwa pkt.