Mecz Legii z Widzewem zapowiadał się, jako mecz walki o utrzymanie w Ekstraklasie. Jednak samo spotkanie rozczarowało - niewiele strzałów, szarpane akcje, ale ostatecznie w 97. minucie Rafał Adamski strzelił gola na 1:0 i dał swojej drużynie cenne zwycięstwo. "W takich meczach często decyduje jedna akcja. I dziś było tak samo. Fran Alvarez głupio faulował przy linii bocznej boiska i dał Legii szansę na jedną ostatnią wrzutkę. Tyle wystarczyło. Legia w pole karne posłała wszystkie siły i po ogromnym chaosie bramkę do siatki wpakował Adamski. Legia wygrała 1:0 i jest już o krok od utrzymania" - opisywał na łamach Sport.pl Bartosz Naus.
Po tym meczu nie można było spodziewać się innych reakcji, jak tylko tych krytycznych. "Przypominam, że na boisku przy Ł3 biega kilku aktualnych, bądź byłych reprezentantów Polski" - wymownie stwierdził były piłkarz Legii - Wojciech Kowalczyk.
Później, po bramce Adamskiego były piłkarz napisał krótko: "Ja pi**** co za cud. Idę na spacer".
Wojciech Piela z "Weszło" wrzucił nagranie ze strzelonej bramki i napisał: "To będzie długa Majówka w Warszawie"
Grzegorz Hałasik z Polskiego Radia Poznań nie wytrzymał do końca tego spotkania. "Trochę zerkałem na Legia - Widzew, ale nie wróciłem po przerwie. Odnoszę wrażenie, że walka o utrzymanie się stoi na innym poziomie, niż o tzw. 'najwyższe cele'" - stwierdził.
Z kolei Karol Tyniec z portalu legia.net i igol.pl stwierdził, że "miód dla oczu, to to nie jest...".
"Bez względu na sympatie kibicowskie, po takim meczu - tak czysto piłkarsko - mało komu będzie brakować w lidze Legii i Widzewa, jeśli rzeczywiście spadną. Lek nasenny nowej generacji czyli wielki klasyk w…niestrawnym wydaniu" - podsumował Mateusz Ligęza z Radia ZET.