Na cztery kolejki przed końcem sezonu Ekstraklasy wciąż większość zespołów walczy o udział w europejskich pucharach oraz o utrzymanie w lidze. Różnice w ligowej tabeli są niewielkie. Dwa pierwsze spotkania 31. serii gier oglądaliśmy w piątek, 1 maja. Korona Kielce mierzyła się z Piastem Gliwice, a w wieczornym hicie oglądaliśmy starcie Legii Warszawa z Widzewem Łódź. W bieżących rozgrywkach oba zespoły gigantami są tylko na papierze. Wojskowi i Widzewiacy są poważnie zagrożeni spadkiem, a bezpośrednio konfrontacja mogła się okazać kluczowa dla układu ligowej tabeli.
Zwycięstwo zarówno dla Piasta, jak również Korony byłoby milowym krokiem w stronę utrzymania. Strzelanie w Kielcach rozpoczęło się w drugiej połowie, Piastunki wyszły na prowadzenie w 53. minucie, po asyście Tomasiewicza gości na prowadzenie wyprowadził Juande. Gospodarze odpowiedzieli już trzy minuty później, kiedy do siatki po podaniu Długosza trafił Błanik. Więcej goli w Kielcach nie oglądaliśmy, Korona zremisowała z Piastem 1:1. Zespół z Gliwic po spotkaniu znalazł się na 8. miejscu z 40 punktami, Korona ma o oczko mniej i jest 10.
W piątkowy wieczór oglądaliśmy starcie Legii Warszawa z Widzewem Łódź. Ligowi giganci przeżywają koszmarny sezon. Oba zespoły na zaledwie cztery mecze przed końcem rozgrywek były poważnie zagrożone spadkiem z Ekstraklasy. Po meczu 31. kolejki znacznie poprawiła się sytuacja Legii. Wojskowi wygrali 1:0 po bramce w ostatniej akcji spotkania Rafała Adamskiego.
Taki wynik jest fatalny dla Widzewa. Łódzki zespół znajduje się na 16. miejscu, z zaledwie 36 punktami. Wojskowi awansowali na 9. lokatę, mają 40 punktów na koncie.
Zobacz też: Cała Polska zobaczyła, co zrobili kibice Legii. Nie obyło się bez problemów