Oprawy na stadionie Legii pojawiają się często. Ta jednak była wyjątkowa, inna. Podkreślali to sami kibice, którzy przed meczem z Widzewem wydali specjalny komunikat. "Tym razem bardziej niż zwykle prosimy Was o skupienie, uwagę i ogarnięcie. To bardzo ważne" - pojawiło się we wpisie "Nieznanych Sprawców", czyli grupie najbardziej zagorzałych fanów Legii.
Wszystko przez to, że piątkowa oprawa była wieloczęściowa. Składały się na nią nie tylko malowidło i transparent, ale też kolorowe peleryny, które kibice znaleźli na krzesełkach na "Żylecie". "Nie przenosicie ich z miejsca na miejsce, bo on muszą utworzyć konkretny wzór. Nie zakładacie ani nie odczepiajcie ich od krzesełka, zanim nie padnie wyraźny sygnał z gniazda. (...) Jedno krzesełko = jedna osoba. Pilnujcie tego. (...) Na czas tej oprawy nie zajmujemy miejsca w przejściach, na schodach itp." - napisali kibice w komunikacie.
Tym razem oprawa została zaprezentowana w trakcie pierwszej połowy, a nie - jak zwykle - przed rozpoczęciem spotkania. Tym razem przed meczem była minuta ciszy i hołd oddany tragicznie zmarłemu niedawno kibicowi Legii, Patrykowi Smolińskiemu.
Piątkowa oprawa kibiców Legii nawiązywała do 20. rocznicy powstania grupy "Nieznani Sprawcy". Rocznica miała być celebrowana w trakcie rundy jesiennej, jednak z uwagi na koszmarne wyniki drużyny urodziny zostały przełożone. "Chcieliśmy uczcić z Wami nasze urodziny. Niestety nie da się dobrze bawić w atmosferze pogrzebu. Urodziny odwołujemy. Mioduski potrafi zepsuć wszystko, nawet nasze urodziny" - pisali kibice przed grudniowym meczem z Piastem Gliwice (0:1) przy Łazienkowskiej.
Urodzinowa oprawa była wyjątkowo efektowna. Na początku "Żyletę" pokryło malowidło, które przypominało kilka najbardziej efektownych opraw kibiców Legii. Wśród nich znalazły się te z europejskich pucharów z meczów z Borussią Dortmund w Lidze Mistrzów czy Leicester City i FC Midtjylland w Lidze Europy.
Ale to był tylko początek. Pod wielkim malowidłem kibice przebrali się we wspomniane wcześniej kolorowe peleryny. W efekcie ułożyli oni efektowny napis "20" nawiązujący do rocznicy powstania grupy ultras. Pod spodem znalazł się transparent "Neverending Story".
Na końcu z dachu zjechało malowidło przedstawiające żyletkę, nawiązujące do nazwy trybuny, gdzie zasiadają najbardziej zagorzali kibice. Nie było się jednak bez problemów, bo płótno się zaplątało i "ratowanie" go trwało kilka minut. W tym czasie z problemów rywali w mało cenzuralny sposób drwili kibice Widzewa. Kiedy w końcu się udało zaprezentować całość oprawy, kibice odpalili też race.
Na początku oprawy kibice Legii zaprezentowali kolejną, tym razem jeszcze bardziej efektowną oprawę. Najpierw na "Żylecie" pojawiło się płótno przedstawiające dwóch kibiców Legii: jednego młodszego, drugiego starszego. Malowidło otoczone zostało białymi flagami. Ale nie to było najważniejsze: na dachu stadionu kibice odpalili fajerwerki, a pokaz trwał kilka minut! Przez mocno sylwestrową atmosferę sędzia przerwał spotkanie na kilka chwil.
Mecz Legia - Widzew może mieć olbrzymi wpływ na to, kto utrzyma się w Ekstraklasie. Obie drużyny znajdują się bowiem w dolnej części tabeli i walczą o ligowy byt.