Choć w piątkowy wieczór 1 maja w kontekście walki o utrzymanie tematem nr 1 był mecz Legii Warszawa z Widzewem Łódź, starcie Korona Kielce - Piast Gliwice było pod tym kątem równie istotne. Oba zespoły są częścią boju o grę w Ekstraklasie w przyszłym sezonie. Kielczanie skazali się na to tylko dwoma zwycięstwami w dziewięciu ostatnich meczach i do tej kolejki przystępowali z dorobkiem 38 pkt na koncie. To o jeden mniej niż Piast, który w poprzednik spotkaniu podał sobie tlen arcyważnym zwycięstwem 4:1 z Arką Gdynia. Niemniej starcie w Kielcach miało równie wielką wagę i mogło dać zwycięzcy zastrzyk spokoju.
W pierwszej połowie było widać, że tutaj wpadka może być katastrofą, bo okazji na gole nie brakowało. Co innego skuteczność. Pod tym kątem piłkarze zawodzili na całej linii. Sam Mariusz Stępiński mógł do przerwy mieć dublet. Jeszcze w 9. minucie mógł się wytłumaczyć pechem, bo główką trafił w spojenie słupka z poprzeczką. Jednak w minucie 16. miał już w polu karnym mnóstwo miejsca, by uderzyć nie do obrony dla Dominika Holca. Zamiast tego zobaczyliśmy kapitalną interwencję bramkarza Piasta.
Słowacki golkiper mógł zostać antybohaterem tego meczu, bo w 25. minucie wykopał piłkę prosto pod nogi zawodników Korony. Jednak Martin Remacle, zamiast wystawić do Stępińskiego na pustą, postanowił strzelić i zrobił to tak, że Holec naprawił błąd, broniąc nogami. Jednak to nie tak, że tylko Korona marnowała okazje. Piast też swoją miał i też nie zamienił jej na gola. W 20. minucie Quentin Boisgard urwał się obrońcom Kielczan, ale jego płaskie uderzenie odbił Xavier Dziekoński. Regularne marnowanie "setek" przez jednych oraz drugich sprawiło, że do przerwy goli nie zobaczyliśmy.
Trafianie wszędzie, tylko nie do siatki, zostało kontynuowane w drugiej połowie. Tylko sześć minut wystarczyło, byśmy zobaczyli dwa strzały w słupek. Najpierw uderzenie zza szesnastki Jasona Lokilo odbiło się od obrońcy Korony i obiło obramowanie bramki. Odpowiedział tym samym ze skraju pola karnego Martin Remacle, tylko że pomocnik Kielczan żadnego rykoszetu nie potrzebował. Można się było zastanawiać w tamtym momencie, czy ktoś w końcu trafi do bramki, zamiast w nią. Szybko się okazało, że owszem. I to nawet dwóch takich się znalazło!
Najpierw w zespole gości. W 53. minucie Tomasiewicz zgrał piłkę głową w głąb pola karnego, a tam wszystkich uprzedził Juande Rivas, który z kilku metrów pokonał Dziekońskiego mocnym uderzeniem! Środkowy obrońca Piasta zbyt wielu goli nie strzela, ale jeszcze bardziej zaskoczył ledwie trzy minuty później Dawid Błanik. Choć właściwie zrobili to defensorzy Gliwiczan (czyli m.in. Juande), bo jeśli głową strzela ci zawodnik mający 173 cm wzrostu, to znaczy, że kompletnie zawaliłeś krycie. Tak było w tej sytuacji, a na nieszczęście gości dośrodkowanie Wiktora Długosza było bardzo precyzyjne.
Korona wyrównała, ale to nie oni poszli po prowadzenie. Zrobił to Piast i dwukrotnie zabrakło centymetrów. Za pierwszym razem, gdy Marcel Pięczek z linii bramkowej wybił uderzenie Patryka Dziczka. Za drugim, gdy Quentin Boisgard skompletował w tym meczu wszystkie elementy bramki, w które piłka może trafić. Wcześniej było spojenie, był słupek (dwa razy), była siatka (dwa razy), a Francuz z woleja huknął w poprzeczkę.
Cały czas to Piast wykazywał się inicjatywą. Gdyby strzał Filipa Borowskiego w 87. minucie nie został przyblokowany przez obrońcę, najpewniej wylądowałby prosto w okienku bramki. Za to dwie minuty później Gliwiczanie mogli zapłacić za nieskuteczność. Ocalił ich bramkarz. Dominik Holec fenomenalnie wybronił zarówno strzał Smolarczyka z kilku metrów, jak i dobitkę Antonina głową. Wspaniała podwójna interwencja. Antonin mógł być wściekły. Potem także na sędziego, który odgwizdał faul przy jego odbiorze piłki na połowie rywala. To była bardzo stykowa sytuacja, faul niezbyt ewidentny, a Kielczanie stracili szansę na niemal stuprocentową okazję.
Zrobić nic jednak nie mogli, a spotkanie zakończyło się remisem 1:1! Mecz naprawdę znakomity, emocji mnóstwo. Nikt jednak za to nie dostał pełnej nagrody i obie drużyny to zaboli. A jak mocno, to zależy od wyników innych spotkań w tej kolejce.