Im bliżej końca sezonu, tym coraz jaśniejsza staje się sytuacja zawodników, którym 30 czerwca kończą się umowy. Nie inaczej jest w Legii. Na dwa miesiące przed wygaśnięciem kontraktu jeden z kluczowych piłkarzy warszawskiego klubu ogłosił, że niedługo opuści zespół. Jest to serbski obrońca, Radovan Pankov.
"Drodzy kibice Legii, ogłaszam, że tego lata odejdę z Legii. Ta decyzja była dla mnie i mojej rodziny bardzo trudna, ale nie miałem innego wyboru" - napisał Pankov. Jego pożegnanie opublikował fanowski portal legia.net, a nie oficjalna strona internetowa klubu. Serb w barwach Wojskowych gra od trzech lat i wystąpił do tej pory w 98 spotkaniach.
Odejście Pankova jest ciosem dla Marka Papszuna. 30-latek był dla szkoleniowca Legii podstawowym zawodnikiem. Odkąd Papszun objął stołeczny zespół, Serb w każdym możliwym meczu wychodził w pierwszym składzie, tylko dwa razy schodząc z boiska przed zakończeniem spotkania. Nie zagrał jedynie z Wisłą Płock - na ten mecz był zawieszony.
Zobacz też: Oto dlaczego ten mecz przejdzie do historii. Geniusz na boisku
I jak się okazuje, Papszun nie zdawał sobie sprawy z tego, że Pankov odejdzie z Legii po zakończeniu sezonu. - Nie wiedziałem i tyle, to mogę powiedzieć. Uprzedzając kolejne pytania, skoro nie wiedziałem, że odchodzi, to nie jestem osobą kompetentną, żeby udzielać informacji na temat kolejnych zawodników - takie słowa padły z ust szkoleniowca na konferencji prasowej przed meczem z Widzewem Łódź.
Marek Papszun podkreślił, że do jego obowiązków nie należą negocjacje z piłkarzami i jego wpływ na wygląd drużyny jest niewielki. - Ja w tych rozmowach nie uczestniczę. Często te decyzje zapadają poza moimi plecami. Części zawodników kończy się kontrakt, mogli te kontrakty podpisać w innym klubie i po prostu klub też o tym nie wie - stwierdził.
Jednocześnie trener Legii wierzy, że Pankov nie zawiedzie kibiców, kolegów z drużyny ani samego szkoleniowca. - Wierzę w jego profesjonalizm i zaangażowanie. Jeżeli ktoś ma odejść, musi to zrobić z podniesioną głową. Cenię zawodników i liczę, że do końca będą pracować na wysokim poziomie. Cenię go jako zawodnika i człowieka. Chciałbym, żeby ta ocena taka pozostała i myślę, że mnie nie zawiedzie - podsumował Marek Papszun.
Mecz Legia - Widzew jest jednym z kluczowych spotkań w walce o utrzymanie w Ekstraklasie. Stołeczna drużyna zajmuje ostatnie bezpieczne miejsce i ma punkt przewagi nad otwierającymi strefę spadkową Łodzianami. Kto wygra, znacząco oddali widmo degradacji. Kto przegra, na trzy kolejki przed końcem będzie w trudnej sytuacji. Pierwszy gwizdek wybrzmi 1 maja o godzinie 20:30, a już teraz zapraszamy na relację tekstową, która będzie dostępna na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.