30. kolejka Ekstraklasy przyniosła wstrząs, jakim było zwycięstwo Lecha Poznań nad Legią Warszawa aż 4:0 - stołeczną drużynę niezupełnie tłumaczy to, że od 21. minuty grała w osłabieniu po czerwonej kartce dla Rafała Augustyniaka. Przez to Warszawianie musieli z uwagą śledzić poniedziałkowy finisz kolejki.
Piast wywalczył kluczowe trzy punkty, dzięki którym awansował z 16. miejsca, czyli ze strefy spadkowej, aż na 10. pozycję - to pokazuje, jak minimalne są różnice w środku i na dole tabeli. Obecnie "pod kreską" są: praktycznie pewna spadku Termalica Nieciecza, właśnie Arka oraz Widzew, a tuż nad nimi jest Legia. Z drugiej strony, Warszawianie tracą tylko trzy punkty do ósmego Radomiaka Radom. Szykuje się zatem intensywna walka o utrzymanie.
Zobacz też: Genialny mecz bramkarza w 1. lidze. Ależ emocje w walce o awans
Ostatni pogromca Legii, czyli Lech, dzięki niedzielnej wygranej znów odskoczył Górnikowi Zabrze, który w piątek 24 kwietnia pokonał Jagiellonię (2:1). Właśnie Białostoczanie zamykają podium, ale mają tyle samo punktów co czwarty Raków Częstochowa. Szerszą czołówkę domykają Wisła Płock, GKS Katowice i Zagłębie Lubin, choć te trzy zespoły mają już niewielkie szanse na tytuł.
W tych okolicznościach kluczowego znaczenia dla układu na dole tabeli nabiera zbliżający się mecz Legii Warszawa z Widzewem Łódź, zaplanowany na piątek 1 maja. W ramach 31. kolejki Ekstraklasy (1-4 maja) odbędzie się też m.in. spotkanie Motoru Lublin z Lechem Poznań, konkretnie w sobotę 2 maja. Tego samego dnia na Stadionie Narodowym zostanie rozegrany finał Pucharu Polski między Górnikiem Zabrze i Rakowem Częstochowa.