W hicie 30. kolejki Ekstraklasy mierzyli się pretendenci do mistrzostwa Polski - Jagiellonia Białystok podjęła piłkarzy Górnika Zabrze. Poprzedni mecz tych drużyn skończył się zwycięstwem Zabrzan 2:1, a o wyniku zdecydowało samobójcze trafienie Alejandro Pozo z 87. minuty. Oba zespoły przed tą kolejką miały po 46 punktów, więc był to tzw. mecz za sześć punktów. W poprzedniej kolejce oba zespoły wygrały swoje mecze. Górnik pokonał Koronę Kielce 1:0, a Jagiellonia zwyciężyła aż 3:0 z Arką Gdynia.
- Mamy prawo oczekiwać meczu na europejskim poziomie - mówi przed tym spotkaniem komentator Canal+. Jednak w pierwszej połowie piłkarze obu drużyn zawiedli - nie padły żadne bramki, ale - jak relacjonował Bartosz Naus na łamach Sport.pl - "nie był to zły mecz do oglądania".
Ostatecznie w 64. minucie worek z bramkami otworzył Maksym Chłań, który wdał się w drybling w polu karnym, uderzył i pokonał Abramowicza. Pomógł mu lekki rykoszet. Kiedy wydawało się, że Jagiellonia polegnie, po raz kolejny błysnęła gwiazda Afimico Pululu - w doliczonym czasie gry wygrał pojedynek z jednym z defensorów i wpakował piłkę do siatki. To jednak nie było wszystko - Rafał Janicki w 98. minucie wykorzystał rzut karny i to Górnik wygrał to spotkanie 2:1.
Ten triumf sprawia, że Górnik zrównał się punktami z Lechem Poznań, który w niedzielę rozegra swój mecz w 30. kolejce. Ich rywalem będzie Legia Warszawa. Jednak to piłkarze z Poznania wciąż są na pierwszym miejscu, bo wygrali oba bezpośrednie spotkania - 2:1 i 1:0. Zabrzanie zrewanżowali się im w Pucharze Polski. W pierwszym meczu 30. kolejki Ekstraklasy Bruk-Bet Termalica Nieciecza niespodziewanie wygrała 2:1 z Zagłębiem Lubin. Co daje szansę Rakowowi Częstochowa i GKS-owi Katowice na awans w tabeli.
Zobacz też: "Pod tym względem przypomina Raków". Trener Lecha wprost o Legii Papszuna