Przed tym meczem obie drużyny miały tyle samo punktów. W trochę lepszej sytuacji był Górnik, bo nawet remis oznaczał dla Zabrzan awans na 2. miejsce ze względu na bilans spotkań bezpośrednich (pierwszy mecz Górnik wygrał 2:1). Gra toczyła się jednak o trzy punkty, które mogły mieć kluczowe znaczenie w walce o mistrzostwo Polski.
I ta myśl chyba trochę paraliżowała zawodników obu drużyn. W pierwszej połowie więcej dobrych okazji miała Jagiellonia Białystok. Gospodarze mieli krótki moment, w którym udało im się zepchnąć Górnika do rozpaczliwej defensywy i raz trafili nawet w słupek. Dobrą okazję do zdobycia bramki miał też Jesus Imaz, ale w ostatniej chwili powstrzymał go Jarosław Kubicki.
Górnik większe zagrożenie stworzył dwa razy. Raz, gdy z rzutu wolnego uderzał Zmrzly, a potem tuż przed przerwą, gdy głową z bliskiej odległości uderzał Kubicki. W obu sytuacjach dobrze spisał się Sławomir Abramowicz. Do przerwy było więc 0:0. Patrik Hellebrand z Górnika Zabrze przewidywał w przerwie, że w tym meczu zdecyduje jeden gol.
Druga połowa wyglądała podobnie, można mieć wrażenie, że momentami działo się nawet mniej niż do przerwy. Ale 64. minucie w końcu padł pierwszy gol w tym meczu. Zakręcił obroną gospodarzy Maksym Chłań - już wcześniej najlepszy piłkarz Zabrzan w ofensywie - który oddał techniczne uderzenie i skierował piłkę do siatki. Skrzydłowemu pomógł jeszcze rykoszet. To miało kluczowe znaczenie w zaliczeniu tej bramki jako trafienia samobójczego Bartosza Mazurka.
Kolejne minuty to w zasadzie niezagrożona niczym kontrola Górnika Zabrze. Jagiellonia nie miała żadnego pomysłu na przebicie się przez obronę rywali, a Michal Gasparik w końcówce spotkania dokonywał zmian, które miały na celu utrzymać to minimalne prowadzenie.
Wielkie emocje przyszły dopiero w końcówce! Najpierw bramkę na 1:1 strzelił Afimico Pululu, który poradził sobie z obrońcą, jakby ten był pachołkiem treningowym i pewnym strzałem pokonał Łubika. Po tej bramce wydawało się, że mecz skończy się remisem 1:1 i Górnik zmarnuje swoją szansę na zwycięstwo, ale wtedy w pole karne przedarł się Sacek, którego faulował Bartłomiej Wdowik. Decyzja nie mogła być inna - rzut karny. Do jedenastki podszedł Rafał Janicki, który uderzył w samo okienko i zapewnił Górnikowi trzy punkty!
Górnik wygrał 2:1 i jest nowym wiceliderem Ekstraklasy. Zabrzanie teraz będą trzymać kciuki za Legię Warszawa. Jeżeli stołeczny klub wygra w niedzielę z Lechem Poznań, to Górnik będzie miał po tej kolejce tyle samo punktów, co lider tabeli. Teraz przed Zabrzanami szansa na wielki triumf - 2 maja zagrają w finale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa.