Jagiellonia w ostatnim czasie pokazuje, że warto stawiać na młodych piłkarzy. Niedawno Oskar Pietuszewski zamienił za wielkie pieniądze Białystok na Porto, w drużynie coraz więcej znaczą Bartosz Mazurek czy Zachary Zalewski, ale największym kandydatem do hitowego transferu jest Sławomir Abramowicz.
O odejściu bramkarza z Jagiellonii głośno było już półtora roku temu. Interesowały się nim co najmniej cztery kluby - włoska Roma, belgijskie Westerlo oraz francuskie Stade Rennais i RC Lens. Mówiło się wtedy, że Abramowicz może pobić transferowy rekord klubu. Teraz wydaje się to niemożliwe - transfer Pietuszewskiego mocno wyśrubował ten wynik.
Przeprowadzka bramkarza z Białegostoku jest jednak coraz bardziej realna. Przed rokiem przedłużył kontrakt o dwa lata, do czerwca 2028 roku. Rekord Pietuszewskiego wydaje się niezagrożony, ale Jagiellonia swoje zarobi. Tym bardziej że Abramowicz wciąż dobrze spisywał się w Lidze Konferencji, a jesienią zaliczył trzy występy w młodzieżowej reprezentacji Polski.
Zobacz też: Futbol oddaje piłkę. Najwięksi chcą skracać drogę do bramki
Jak podaje "Weszło", bramkarzem Jagiellonii interesują się dwa kluby z zachodu. Jednym z nich jest FC Kopenhaga, która notuje najgorszy sezon od dekad. Siódme miejsce w fazie zasadniczej zepchnęło obrońców tytułu do grupy spadkowej, jednak wciąż możliwy jest awans do europejskich rozgrywek, zarówno przez ligę (zwycięzca grupy spadkowej rozgrywa baraż o Ligę Konferencji), jak i przez krajowy puchar - Kopenhaga w finale zagra z Midtjylland.
Wydaje się, że droga do stolicy Danii jest dla Abramowicza krótsza. Bramkarz należy do duńskiej agencji menedżerskiej, więc działacze z Kopenhagi trzymają rękę na pulsie i kilkukrotnie obserwowali 21-latka. Do akcji ruszą jednak tylko w przypadku sprzedaży Chorwata Dominika Kotarskiego, pozyskanego przed rokiem z PAOK-u za 5 milionów euro.
Możliwy jest też transfer do Saint-Etienne. Spadkowicz z Ligue 1 zajmuje drugie miejsce na zapleczu francuskiej ekstraklasy - możliwy jest więc błyskawiczny powrót do elity, jeżeli nie bezpośrednio, to przez baraże. O wszystkim zadecydują trzy ostatnie kolejki, a już w sobotę ASSE zmierzy się z liderującym Troyes.
Na razie jednak Abramowicz musi skupić się na walce w Ekstraklasie. Jagiellonia jest wiceliderem tabeli, tracąc trzy punkty do Lecha Poznań. W piątkowy wieczór podopieczni Adriana Siemieńca rozegrają bardzo ważny mecz. Do Białegostoku przyjedzie trzeci Górnik Zabrze, który na pięć kolejek przed końcem ma tyle samo punktów co Jagiellonia. Początek spotkania o 20:30.