Afimico Pululu rozegrał w tym sezonie już 42 mecze w barwach Jagiellonii Białystok. Napastnik zdobył łącznie 17 goli i zanotował osiem asyst. To podobny dorobek do tego, który miał w poprzednim sezonie (21 goli, 4 asysty), ale wtedy Pululu wypracował aż 9 trafień w europejskich pucharach. To w dużej mierze dzięki jego grze Jagiellonia doszła aż do ćwierćfinału.
To właśnie wtedy mówiło się najwięcej o potencjalnym odejściu Pululu za duże pieniądze. Tak się nie stało. Piłkarz został w Białymstoku, a Jagiellonia raczej na nim nie zarobi - kontrakt napastnika wygasa po sezonie i na razie niewiele wskazuje na to, żeby go przedłużył.
Pululu po kolejnym dobrym sezonie nie będzie narzekał na brak zainteresowania. To pojawiło się już zimą. Jak informuje "Fakt" napastnik mógł trafić do Kataru.
"Jakiś czas temu odrzucił propozycje gry w Egipcie i Arabii Saudyjskiej, natomiast ostatnio ogromnymi pieniędzmi próbowano go skusić na przenosiny do Kataru. Oferta, jaką otrzymał, robi wrażenie. Według informacji "Faktu", proponowano mu trzyletni kontrakt wart 5 mln dolarów netto - to ponad 18 mln zł. Pululu, który w Białymstoku zarabia obecnie w granicach 60-70 tys. zł miesięcznie, nie zdecydował się jednak na podjęcie rozmów" - czytamy.
A dlaczego napastnik wolał zostać w Polsce? "Jak oznajmił, przez najbliższe dwa czy trzy lata nie zamierza opuszczać Starego Kontynentu. To dla niego ostatni moment, by zaistnieć w europejskich pucharach lub silnej lidze zachodniej" - dodaje "Fakt".
Już w piątek 24 kwietnia Jagiellonia zagra z Górnikiem Zabrze. Ten mecz będzie miał kluczowe znaczenie dla losów walki o mistrzostwo Polski. Obecnie obie drużyny mają tyle samo punktów (46) i tracą trzy punkty do liderującego Lecha Poznań.