Lechia Gdańsk nie wykorzystała szansy, którą dał jej Piast Gliwice. Już w 24. minucie z boiska wyleciał Emmanuel Twumas. Najpierw sędzia pokazał mu żółtą kartkę za faul na Ivanie Zhelizce, ale po konsultacji z VAR zmienił decyzję - cofnął ją i pokazał czerwony kartonik. W 63. minucie sam poszkodowany strzelił gola. I kiedy wydawało się, że gospodarze spokojnie dowiozą ten wynik, Paweł Raczkowski ponownie skorzystał z pomocy VAR i wskazał na 11. metr pola karnego Lechii. Rzekomo doszło do faulu Mateja Rodina na Jakubie Czerwińskim. Rzekomo, bo z decyzją nie zgadza się John Carver.
- Pytanie brzmi: czy to faktycznie powinien być rzut karny? - zastanawiał się szkoleniowiec gdańskiej ekipy na konferencji prasowej, cytowany przez WP SportoweFakty. Szybko sam odpowiedział sobie na to pytanie. - Moim zdaniem sędzia podjął bardzo dobrą decyzję z boiska. Był kilkanaście metrów od tego zdarzenia, a później ktoś siedzący przed monitorem uznaje, że jest to sytuacja, którą trzeba obejrzeć - mówił. Pierwotnie Raczkowski nie odgwizdał przewinienia, ale po obejrzeniu powtórek na VAR dopatrzył się przewinienia.
- Zdejmujemy odpowiedzialność z sędziów - mówił nieco oburzony Carver, po czym zasugerował, że decyzja arbitra powinna być inna. - To jest prawdopodobnie najbardziej miękki rzut karny, jaki kiedykolwiek widziałem. (...) Oglądając to na powtórkach widzimy, że nie ma tam kontaktu z jego twarzą. Tym jestem zawiedziony najbardziej - w tak istotnym meczu, gdy punkty są istotne dla jednej i drugiej drużyny. Powinniśmy zdobyć dziś trzy punkty - mówił z pełnym przekonaniem.
Kto wie, ten mecz może okazać się faktycznie kluczowy dla losów obu zespołów. Punkt dla Piasta Gliwice był niczym głęboki oddech, bo pozwolił nieco odskoczyć od strefy spadkowej. Ma nad nią dwa punkty przewagi i zajmuje 15. miejsce. Sytuacja Lechii jest lepsza, bo rywale zagrożeni spadkiem (z pozycji 16.), tracą do niej cztery "oczka". Mimo wszystko, usatysfakcjonowana po spotkaniu z Piastem być nie może. Ta różnica mogła już wynosić sześć punktów i dać jej nieco komfortu przed kolejnymi meczami.
Zobacz też: Zobaczył z bliska, gdzie zostanie rozegrany mundial. "Przerażające".
Carver nie ukrywał, że jest też rozczarowany postawą samego Czerwińskiego. - Czasami zawodnicy muszą też brać odpowiedzialność za to, co robią. Nie chcę wchodzić za bardzo w szczegóły, ale przewrócił się tak, jakby dostał cios młotem kowalskim - dziwił się. Na powtórkach trudno było ocenić siłę uderzenia. Ową "11" wykorzystał Patryk Dziczek. Zamienił ją na gola i doprowadził do wyrównania. Kolejny mecz Lechia rozegra w najbliższą sobotę, a rywalem będzie Raków Częstochowa. Z kolei Piast zagra z Arką Gdynia. To spotkanie zaplanowano na poniedziałek 27 kwietnia.