Lech Poznań w sobotnim meczu z Pogonią Szczecin w ramach 29. kolejki Ekstraklasy wykonał kolejny krok w kierunku mistrzostwa Polski, zwyciężając 2:1. Nie było o to łatwo, a w samej końcówce obrońcy tytułu mogli mieć jeszcze trudniejsze zadanie.
Pod nieobecność kontuzjowanego Bartosza Mrozka w bramce stanął Płamen Andrejew. Przez większość spotkania nie miał wiele pracy, bowiem Pogoń oddała tylko trzy celne strzały. Jednak w końcówce u Bułgara pojawił się problem, gdyż zaczęły go łapać duże skurcze i nie było pewne, czy da radę kontynuować grę.
Dla Lecha byłby to potężny problem, bowiem wykorzystany został limit zmian. W razie niedyspozycji Bułgara, którego opatrywali medycy, między słupkami musiałby stanąć zawodnik z pola. Kandydatem okazał się Robert Gumny, do którego w 93. minucie zwrócił się Antoni Kozubal: - Wejdziesz jak coś? - Na bramkę?! - Dobra? Dasz radę, ku... - mówili, choć na twarzy obrońcy nie widać było entuzjazmu. Wszystko nagrały kamery Canal+Sport. Natychmiast pognał ratować kolegę.
Ostatecznie Andrejew został na murawie i w samej końcówce dołożył cegiełkę do wygranej Lecha, wyłapując uderzenie głową Mora Ndiaye. Po tej interwencji z trudem podniósł się z murawy i widać było, że każdy krok sprawia mu ból. Mimo to dotrwał do końca.
Wątek bramkarzy został poruszony na początku pomeczowej konferencji prasowej trenera Nielsa Frederiksena. - Mrozek nie wystąpił z powodu urazu dłoni, oceniamy, że to nic poważnego. Możemy oczekiwać, że wróci do treningów w przyszłym tygodniu - zaczął.
- Co do Płamena, myślę, że nie jest to poważny uraz. Podejrzewałem i miałem taki sygnał, że złapały go bardzo silne skurcze. One sprawiły, że miał całkowicie zablokowany mięsień i praktycznie nie mógł przez to chodzić. Z ławki widzieliśmy, że sytuacja jest bardzo poważna - wyjaśnił Duńczyk.
- To była dla nas bardzo trudna sytuacja o tyle, że mieliśmy wykorzystany limit zmian. Przez to musieliśmy przekazać fizjoterapeutom, że to niezwykle istotne, aby Płamen dokończył mecz. Szczerze powiedziawszy, nie wiem, który z zawodników z pola stanąłby w bramce w takiej niecodziennej sytuacji. Być może były to Robert Gumny, a może Yannick Agnero - dodał.
Sprawdź również: Papszun robi czystki w Legii. Trener odchodzi
W 30. kolejce Ekstraklasy Lech Poznań podejmie Legię Warszawa. To spotkanie zaplanowano na 26 kwietnia.