Trener oburzony zachowaniem piłkarza Legii. Głośny apel ws. sędziów

Legia Warszawa pokonała przed własną publicznością Zagłębie Lubin 1:0 w 29. kolejce Ekstraklasy. Spotkanie było nudne, znacznie więcej działo się na pomeczowej konferencji prasowej. Trener drużyny gości, Leszek Ojrzyński, grzmiał z powodu taktyki używanej przez stołeczną drużynę. Jasno wskazał, że zachowanie bramkarza Legii jest niespotykane w całej Europie, a w Ekstraklasie nikt tego nie broni.
Leszek Ojrzyński
Screenshot Legia Warszawa https://www.youtube.com/watch?v=G-SpYolZdpI

Piątek z Ekstraklasą przyniósł dwa zupełnie różne spotkania. Podczas gdy mecz GKS-u Katowice z Motorem Lublin był pełnym emocji przedstawieniem z pięcioma bramkami, rozegrane chwilę później starcie Legii Warszawa i Zagłębia Lubin to murowany kandydat do miana najnudniejszego spotkania 29. kolejki.

Zobacz wideo Koniec Lewandowskiego w Barcelonie? "Robert bardzo mocno to odczuwa"

"Oglądaliśmy wyrób piłkopodobny. Zagłębie Lubin mogłoby zagrać w tym meczu 900 minut i zapewne nie stworzyłoby sobie groźnej sytuacji - przez całą drugą połowę nie oddało celnego strzału. Piłkarze Legii napierali częściej i bardziej konkretnie, ale im też brakowało jakości w wykończeniu" - celnie wczorajsze wyczyny obu drużyn opisał Bartosz Naus ze Sport.pl.

Jeden dziwny trik Legii Warszawa

Nie sposób było nie zauważyć, że Papszun po raz kolejny wdrożył kontrowersyjną taktykę. "Otto Hindrich znów przedwcześnie grał na czas" - zauważył Konrad Ferszter. Chodzi o symulowanie urazu bramkarza. Gdy do Hindricha podbiegli medycy, pozostali piłkarze Legii zebrali się wokół ławki, słuchając wskazówek szkoleniowca. Wyglądało to niemal jak "time-outy" w siatkówce czy piłce ręcznej.

Zobacz też: Niezwykła sytuacja w Ekstraklasie. Robi się naprawdę gorąco

Takie zagrania nie zawsze przynoszą skutek - z powodu "interwencji medycznej" sędzia Damian Kos wydłużył doliczony czas gry zeszłotygodniowego starcia z Górnikiem Zabrze o dodatkową minutę, a w ostatniej akcji meczu wyrównującą bramkę zdobył Paweł Bochniewicz. Nie podoba się to też kibicom czy trenerom innych drużyn, a swoje zdanie w sprawie wyraził szkoleniowiec Zagłębia, Leszek Ojrzyński.

Ojrzyński oburzony po "kontuzjach" Hindricha

- Trzy razy bramkarz gospodarzy jest kontuzjowany? To są jawne przerwy czasowe dla sztabu szkoleniowego. Powinniśmy to zmienić. Ten czas leci, a potem jest doliczone tylko sześć minut. Takie rzeczy dają do myślenia. (...) Były momenty, gdy atakowaliśmy Legionistów i znowu bramkarz padł na ziemię. Dwie minuty poleżał i się wszystko uspokoiło - na pomeczowej konferencji prasowej Ojrzyński jasno opisał zachowanie Otto Hindricha 

Szkoleniowiec Zagłębia zwrócił się też z prośbą do władz Ekstraklasy. - To jest dozwolone. Postuluję, żeby tak nie było. Jesteśmy jedyną ligą w Europie, nigdzie indziej tego nie zobaczycie. W Niemczech chyba jedna taka przerwa jest dozwolona, a zawodnicy nie mają prawa podejść do sztabu szkoleniowego, niech sobie sami dadzą radę. A tu jawnie są pewne rzeczy robione - stwierdził Leszek Ojrzyński.

Ojrzyński miał też jeszcze jeden apel. - Proponuję takie mecze obsadzać polskimi sędziami. Nie sędziami o zupełnie innej kulturze, specyfice. Tu się dużo działo, dużo było spięć. Nerwowa atmosfera była od początku. Inaczej się sędziuje u nas, inaczej w Japonii. Sędzia nie wypaczył wyniku, ale więcej powinno być kartek, przewinień - tak skrytykował pracę Kokiego Nagamine, który sędziuje mecze w Polsce dzięki współpracy polskiej i japońskiej federacji piłkarskiej.

Po piątkowym zwycięstwie Legia awansowała na 11. miejsce w lidze. Nad szesnastą Arką Gdynia podopieczni Marka Papszuna mają trzy punkty przewagi. Zagłębie wciąż jest wiceliderem z dwoma punktami straty do Lecha Poznań, ale mogą zostać wyprzedzeni przez Jagiellonię Białystok, Górnika Zabrze i Wisłę Płock.

Więcej o: