Mija dzień za dniem, a my wciąż nie jesteśmy w stanie dojść do siebie po śmierci Jacka Magiery. Nieustannie płyną nasze słowa, jakbyśmy chcieli w ten sposób przytrzymać Go jak najdłużej, nie wypuszczać Go z ramion - pisze Jacek Laskowski w felietonie z cyklu "Sport w 4K".
Bo Jacek taki był, nigdy nie było Go dość.
Teksty każdej i każdego z nas nieustannie potwierdzają, jak pięknym był człowiekiem. Jak bardzo wyróżniał się w tym świecie blichtru, obłudy, fałszywych wartości, galopującym w coraz szybszym tempie nie wiadomo dokąd. Wszystkie wspomnienia o Jacku mają szczególny charakter, są przede wszystkim bardzo osobiste.
Bo Jacek wszystkich nas tak traktował.
Zawsze chciałem z Nim komentować. Wiedziałem, że na stałą współpracę nie ma szans, Jacek był przede wszystkim Trenerem i tej pracy poświęcał się w całości, w dodatku przeważnie był gdzieś zatrudniony. Przeglądając naszą sms-ową korespondencję widzę w niej mnóstwo swoich zaproszeń do współpracy i odpowiedzi Jacka, w wielu przypadkach odmowne, ale zawsze konkretne i z odpowiednim wyprzedzeniem.