Niels Frederiksen zmierza z Lechem po drugie mistrzostwo z rzędu. Może zostać pierwszym od przeszło 40 lat trenerem tego klubu, który obroni tytuł. Jego kontrakt wciąż nie został jednak przedłużony i właściwie nie wiadomo, czy to źle.
Już wiadomo, że kończący się sezon przejdzie do historii jako wyjątkowo szalony nawet jak na Ekstraklasę. Porównywalnego spłaszczenia tabeli nie było w niej nigdy. Oprócz emocji dla kibiców i nerwów dla pracowników klubów oznacza to utrudnienie dla działaczy. Podejmując decyzje, muszą zawsze ważyć zarówno efekty, jak i sposób ich osiągnięcia. Ale specyfika sezonu rodzi problem w ocenianiu nawet teoretycznie wymiernych owoców pracy. Bo nie wiadomo, czy patrzeć na miejsce w tabeli, czy punkty. Najlepiej widać to po Lechu Poznań, prowadzącym w lidze i będącym faworytem do tytułu.