Legia Warszawa od blisko dziesięciu lat jest zarządzana przez Dariusza Mioduskiego. Wielu kibiców liczyło na to, że Wojskowi odjadą reszcie stawki w PKO Ekstraklasie i seryjnie będą sięgać po mistrzowskie tytuły. Te marzenia miały zostać zrealizowane po tym, jak w sezonie 2016/17 Legia występowała w Lidze Mistrzów. Początkowo wydawało się, że rzeczywiście Legia zdominuje zmagania na krajowym podwórku, ale od 2021 roku ani razu nie wywalczyła mistrzostwa Polski.
Kryzys Legii jest najbardziej widoczny w tym sezonie. Wojskowi co prawda pod wodzą Marka Papszuna spisują się coraz lepiej, ale wciąż nie mają pewnego utrzymania w Ekstraklasie. Stawka zespołów jest w tym sezonie bardzo wyrównana, co Legioniści odczuli na własnej skórze.
Wielu kibiców, widząc niepowodzenia klubu z Mioduskim u steru, żąda, by ten sprzedał swoje udziały w Legii. Na ten moment wiele wskazuje na to, że do transakcji nie dojdzie, bo biznesmen stawia zaporową cenę (wycenił klub na 200 mln euro).
Jest jednak inna ważna informacja dla fanów Legii. Gotowy na to, by zainwestować w klub jest Michał Brański, członek zarządu Wirtualnej Polski. Stawia przy tym istotne warunki.
- Deklaruję, że chętnie dołączę do grupy ludzi, którzy wesprą Legię finansowo, jeśli taka grupa zostanie uformowana. Nie widzę się w roli inwestora wiodącego w takim przedsięwzięciu, ale jako członek syndykatu, najlepiej namaszczonego przez Darka Mioduskiego, już tak - powiedział w rozmowie z portalem sport.tvp.pl.
Piotr Kamieniecki z TVP Sport przekazał, że obecnie Legia jest warta 100 mln euro. Również w przypadku takiej kwoty trudno oczekiwać, że ktoś kupi klub od Mioduskiego. A ten z kolei wciąż wierzy w to, że poprowadzi go do sukcesów.
Czytaj także: Widzew wydał miliony, a były właściciel jest wściekły. "Serce krwawi, bolą zęby"
Przystałby najchętniej na układ, w którym w Legii pojawiłby się udziałowiec mniejszościowy, tak by sam nie stracił kontroli nad całą organizacją.