Przed Pogonią Szczecin mecze z Lechem Poznań, Cracovią, Wisłą Płock, Jagiellonią Białystok, Zagłębiem Lubin i GKS-em Katowice. Wszystkie te zespoły - poza Cracovią - albo są w czołówce Ekstraklasy, albo prezentują wysoką jak na ten sezon formę. Dzisiejsze starcie z Piastem było więc dla Szczecinian ostatnią okazją, żeby przed tą serią spotkań oddalić się od strefy spadkowej na odległość trzech punktów.
Od początku było ciekawie. Już w 2. minucie bramkę na 1:0 zdobył Max Agger, ale sędziowie uznali, że piłkarz Pogoni znajdował się na spalonym. Ich decyzję potwierdzili arbitrzy VAR, powtórki pokazały, że ofsajd był minimalny. Chwilę później swoją szansę mieli Gliwiczanie, ale w bramce bardzo dobrze spisał się Cojocaru.
W 16. minucie ogromny błąd popełnił Hugo Vallejo. Hiszpan najpierw nie przyjął sobie piłki, a potem próbując do niej dobiec, nadepnął na nogę Danijela Loncara, który był pierwszy przy piłce. Nadepnięcie miało miejsce już w polu karnym, więc - po analizie VAR - arbiter podyktował rzut karny dla Pogoni i ukarał Vallejo żółtą kartką. Jedenastkę wykorzystał Ulvestad.
Gliwiczanie grali słabo, a goście wyciskali ze swoich sytuacji maksimum. W samej końcówce pierwszej połowy obrońcom Piasta urwał się Paul Mukairu, który przebiegł całą połowę, minął źle interweniującego Karola Szymańskiego i strzelił na pustą bramkę. Początkowo sędzia nie zaliczył tej bramki z powodu spalonego, ale po analizie VAR okazało się, że Mukairu startował do piłki jeszcze z własnej połowy. I Pogoń do przerwy wygrywała 2:0.
Druga połowa to całkowita kontrola Pogoni nad przebiegiem spotkania. Szczecinianie oddali piłkę gospodarzom, a ci nie bardzo wiedzieli, co z nią zrobić. Dla przeciętnego widza było to bardzo nudne, ale trzeba oddać trenerowi Thomasbergowi, że był to zabójczo skuteczny plan na mecz. Pierwszy konkret Gliwiczanie mieli dopiero w 94. minucie, gdy Michał Chrapek uderzył w poprzeczkę.
Pogoń wygrała 2:0. Ten wynik sprawia, że przed trudną końcówką sezonu Szczecinianie oddalili się od strefy spadkowej. A Piast? Wciąż może spaść z ligi. Przewaga Gliwiczan nad strefą spadkową wynosi zaledwie jeden punkt. Ostatnie sześć kolejek Ekstraklasy zapowiada się bardzo ciekawie. Z ligą wciąż może pożegnać się tak naprawdę każdy zespół spoza czołówki. O mistrzostwie - lub przynajmniej grze w pucharach - też może marzyć każdy, kto ma przynajmniej 37 punktów. A takich drużyn w Ekstraklasie jest aż 12.