Tabela Ekstraklasy może zostać wywrócona do góry nogami. "Sprytna strategia"

Lechia Gdańsk nie wykorzystała w piątek okazji, żeby zbliżyć się do czołówki tabeli i po fatalnym meczu przegrała 0:1 z Wisłą Płock. Gdańszczanie wciąż jednak liczą na to, że z dnia na dzień zaczną walczyć o puchary. "Tam jeszcze coś się może wydarzyć" - powiedział dziennikarz Przeglądu Sportowego Onet Łukasz Olkowicz, który zdradził, że Lechia wciąż walczy o anulowanie kary ujemnych punktów.
fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Lechia nie chce się pogodzić z karą ujemnych punktów. Ostatnio tą sprawą zainteresowała się zresztą UEFA, która odesłała PZPN i Gdańszczan do Sportowego Sądu Arbitrażowego (CAS). Gdańszczanom nie ma co się dziwić. W obecnym sezonie Ekstraklasy każdy punkt ma znaczenie. Gdyby Lechii anulowano karę, to miałaby w tym momencie 42 punkty - tyle samo co zajmująca 5. miejsce Wisła Płock. Gdańszczanie z drużyny, która wciąż może spaść z ligi, staliby się jednym z głównych kandydatów do gry w europejskich pucharach.

Zobacz wideo Jurij Gladyr: "To jest nieważne, kto dostał statuetkę. Osiągnęliśmy swój cel"

Lechia ma propozycję dla PZPN. Chodzi o ujemne punkty

Problem polega na tym, że jest już kwiecień, a sezon wielkimi krokami zbliża się do końca. Nie ma pewności co do tego, że CAS podjąłby decyzję ws. kary przed zakończeniem rozgrywek lub po ich zakończeniu, ale w sensownym terminie. Zdaniem Łukasza Olkowicza z Przeglądu Sportowego Onet to jednak nie oznacza, że Lechia jest na przegranej pozycji. - Tam jeszcze coś się może wydarzyć - stwierdził ostatnio w programie PS Onet na YouTube.

- Lechia walczy, ma sprytną strategię. Lechia proponuje PZPN-owi takie rozwiązanie, że "słuchajcie no, skoro sprawa jest w Szwajcarii, jakby wyrok został wydany po zakończeniu sezonu i przyznacie nam 5 punktów, to będzie ogromne zamieszanie. Oddajcie nam teraz 5 punktów no i jeżeli Szwajcaria podtrzyma ten wyrok, to w przyszłym sezonie nam zabierzecie". To jest naprawdę twarda rzecz do zgryzienia dla PZPN-u - kontynuował.

A wszystko dlatego, że gdyby CAS stwierdził, że kara dla Lechii była niesłuszna, to Gdańszczanie mogliby się ubiegać o gigantyczne odszkodowanie.

Z drugiej strony - dla PZPN na pewno bezpieczniejszą wizerunkowo opcją jest czekanie na ewentualną decyzję CAS. Gdyby to federacja w najbliższych tygodniach zdecydowała o przyznaniu punktów Lechii, to zdecydowana większość krytyki spadłaby właśnie na nią - zwłaszcza gdyby w CAS Lechia ostatecznie przegrała.

Więcej o: