To była 22. minuta spotkania w Kielcach. Konrad Matuszewski zamarkował dośrodkowanie lewą nogą w polu karnym Jagiellonii Białystok i zagrał piłkę prawą nogą. Sławomir Abramowicz wyszedł z bramki, ale nie wypiąstkował piłki. Martin Remacle miał przed sobą pustą bramkę i strzelił pierwszego gola w meczu Korona Kielce - Jagiellonia. Tak zaczął się drugi mecz w 28. kolejce Ekstraklasy. Jagiellonia liczyła na to, że przy ewentualnym zwycięstwie zrówna się punktami z liderem, czyli Lechem Poznań.
Mecz mógł zacząć się od falstartu w wykonaniu Jagiellonii. W czwartej minucie Abramowicz wyszedł z bramki i zderzył się z Wiktorem Długoszem. Mimo że bramkarz Jagiellonii nie miał szans na złapanie piłki i wpadł na rywala, to sędzia nie widział tam podstaw do podyktowania rzutu karnego. Początek spotkania był wyraźnie na korzyść Korony.
W 20. minucie Pau Resta doszedł do strzału w polu karnym Jagiellonii, natomiast piłka poleciała nad bramką. Dwie minuty później Korona objęła prowadzenie za sprawą Remacle'a. Radość Korony z prowadzenia trwała siedem minut. Remacle próbował wybić piłkę poza własne pole karne, ale piłka odbiła się od jego ręki, więc sędzia podyktował rzut karny dla Jagiellonii. Xavier Dziekoński wyczuł intencje Afimico Pululu, ale piłka wpadła do bramki przy lewym słupku - z perspektywy bramkarza Korony.
W 32. minucie kibice Korony wstali z miejsc po raz drugi. Dawid Błanik dośrodkował piłkę z rzutu wolnego w pole karne przeciwnika, a Slobodan Rubezić celnie uderzył piłkę głową. Przez kilkadziesiąt sekund na tablicy był wynik 2:1, ale VAR dopatrzył się spalonego Rubezicia w momencie dośrodkowania piłki przez Błanika.
W pierwszej połowie Jagiellonia częściej utrzymywała się przy piłce, ale więcej konkretnych okazji miała Korona. W 45. minucie swoją szansę miał Stjepan Davidović, a po chwili Jesus Imaz oddał celny strzał na bramkę gospodarzy.
Po przerwie Jagiellonia ruszyła mocniej do ataku, a piłkarze Korony zablokowali strzał Imaza. W 55. minucie Błanik próbował oddać strzał na bramkę, natomiast był popchnięty ciałem przez Matiasa Nahuela. Nie było tu podstaw na podyktowanie rzutu karnego. Dziesięć minut później Błanik oddał niecelny strzał w polu karnym Jagiellonii.
Zobacz też: Śląsk odliczył do czterech w hicie I ligi! Powrót do Ekstraklasy coraz bliżej
Na pierwszy celny strzał w drugiej połowie trzeba było czekać do 71. minuty. Wtedy Abramowicz złapał piłkę po rykoszecie, już po strzale Davidovicia. Druga połowa toczyła się na mniejszej intensywności i działo się zdecydowanie mniej. Świetną okazję w samej końcówce miał Marcin Cebula, który uderzył piłkę głową. Abramowicz utrzymał czujność do samego końca. Było też wyraźne pudło ze strony Mariusza Stępińskiego.
Remis w Kielcach oznacza, że Jagiellonia zmniejszyła przewagę Lecha do dwóch punktów, ale równie dobrze może znaleźć się poza ligowym podium na koniec kolejki. Jagiellonię może wyprzedzić Górnik Zabrze (zagra z Legią Warszawa) i Zagłębie Lubin (zmierzy się z Radomiakiem). Poza tym Lech może odskoczyć na pięć punktów, jeżeli pokona GKS Katowice. Czołowa piątka Ekstraklasy jest na dystansie czterech punktów.
Na razie Korona znajduje się na dziewiątym miejscu i ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową.
* - Lech, Górnik i Zagłębie zagrają jeszcze swoje mecze w tej kolejce