Ostatnie tygodnie to dla Legii Warszawa nieco ulgi pod kątem stricte sportowym. W tym roku kalendarzowym w lidze jeszcze nie przegrali. Co prawda ich sytuacja nadal jest trudna, mają 33 pkt, czyli tyle samo, co znajdująca się w strefie spadkowej Arka Gdynia. Jednak ich ostatnie występy, a zwłaszcza wyjazdowe zwycięstwo 2:0 z Pogonią Szczecin, sugerują progres i zwiększające się szanse na utrzymanie w Ekstraklasie.
Niezależnie jednak od tego, czy Legia w lidze pozostanie, czy z niej jednak spadnie, będzie musiała sobie radzić z dużymi kłopotami finansowymi. W połowie marca pojawiały się doniesienia, że Warszawianom brakuje ok. 5 mln euro, by spiąć budżet do końca sezonu. Oznacza to groźbę wymuszonej wyprzedaży zawodników latem. Gdzie problemy finansowe, tam często pojawiają się też zaległości w wypłacaniu pensji. Lechia Gdańsk zaczęła ten sezon z dorobkiem -5 pkt właśnie za brak wypłat na czas w trakcie poprzednich rozgrywek. Wygląda jednak na to, że tym kibice Legii martwić się nie muszą.
Jak donosi dziennik "Fakt" klub coraz mocniej odczuwa rosnącą dziurę w finansach. Natomiast zarówno zawodnicy, jak i pracownicy swoje pensje otrzymują na czas. Z płynnością w tym zakresie nie ma jak dotąd problemu. Temat pensji i kontraktów będzie jednak wracał, bo wielu zawodnikom umowy wygasają wraz z końcem bieżącego sezonu. Na razie jednak negocjacje mają być zawieszone do czasu, aż wyjaśni się kwestia utrzymania w Ekstraklasie.
Na samym boisku przed Legią dwa bardzo ważne mecze domowe. Najpierw w sobotę 11 kwietnia o 20:15 zagrają z Górnikiem Zabrze, a tydzień później w piątek 17 kwietnia o 20:30 z Zagłębiem Lubin.