W Poniedziałek Wielkanocny kibice Ekstraklasy nie narzekali na nudę. Najpierw Bruk-Bet Termalica Nieciecza wygrała z Piastem Gliwice (3:2), następnie Radomiak Radom zremisował z Motorem Lublin (1:1), a później Pogoń Szczecin przegrała z Legią Warszawa (0:2). Zakończenie dnia z ligową piłką zaplanowano w Gdańsku. Lechia podejmowała Koronę.
To zestaw, który mógł być zapowiedzią ciekawego starcia. Gdańszczanie w tym sezonie mogą się pochwalić najlepszą ofensywą i najgorszą defensywą ligi, a Kielczanie przed przerwą na kadrę rozbili Arkę Gdynia aż 3:0.
Od początku poniedziałkowego meczu dominowała jednak jedna drużyna i była nią Lechia. Już w pierwszej minucie bliski gola był Aleksandar Ćirković, którego zatrzymał Xavier Dziekoński. Chwilę później z bliskiej odległości - pod drugą bramką - pomylił się Wiktor Długosz. To była jedyna akcja Kielczan, która przyniosła zagrożenie pod polem karnym Paulsena.
W ósmej minucie bezpośrednio z rzutu rożnego gola zdobył Aleksandar Ćirković, ale sędzia dopatrzył się faulu Tomasa Bobcka na Dziekońskim. Nieuznana bramka nie zraziła Lechii, która kontynuowała aktywną grę i konsekwentnie pracowała na to, by objąć prowadzenie. W 13. minucie Dziekoński zatrzymał jeszcze Bobcka, ale sześć minut później był bezradny. Ćirković wykończył szybką kontrę i wykorzystał podanie od najlepszego strzelca Lechii.
W 25. minucie wydawało się, że Bobcek zmarnował sytuację, której nie miał prawa zmarnować. Z bardzo bliska nie trafił do siatki bramki Korony. Analiza VAR wykazała jednak, że podczas oddawania strzału nie był na spalonym, za to był faulowany. Werdykt sędziego Tomasza Kwiatkowskiego był oczywisty: rzut karny dla Lechii i czerwona kartka dla stopera Korony Konstantinosa Sotiriou. Do piłki ustawionej na 11 metrze podszedł sam poszkodowany i podwyższył wynik.
Do końca pierwszej połowy piłka jeszcze raz znalazła drogę do siatki. Znów trafił Bobcek, w momencie oddawania strzału głową był na spalonym. Bliski znalezienia drogi do bramki był też Iwan Żelizko - strzał Ukraińca z rzutu wolnego odbił jednak Dziekoński.
Po zmianie stron szybko mogły paść dwa kolejne gole - najpierw piłkę po strzale Rifeta Kapicia sprzed linii bramkowej wybijał Konrad Matuszewski, a następnie - w końcu pod drugą bramką - zameldowała się Korona. Uderzenie Mariusza Stępińskiego z bliska obronił Alex Paulsen.
W 59. minucie Lechia dopięła swego i podwyższyła wynik na 3:0. Z gola cieszył się Kapić, który ze stoickim spokojem położył obrońcę w polu karnym i nie dał szans Dziekońskiemu.
W 77. minucie Korona stanęła przed szansą na zmniejszenie strat. Dawid Kurminowski faulował w polu karnym Pau Restę i sędzia podyktował drugi w tym meczu rzut karny. Skutecznym egzekutorem okazał się Dawid Błanik. Chwilę później w dogodnej sytuacji pomylił się Marcin Cebula.
W 82. minucie świętował Pau Resta, ale jego radość nie trwała długo - sędzia bowiem początkowo nie uznał gola hiszpańskiego stopera. Do akcji wkroczył VAR i Tomasz Kwiatkowski stwierdził, że trafienie stopera jest prawidłowe.
Lechia po stracie dwóch goli sama mogła podwyższyć wynik, ale strzał Ćirkovicia obronił Dziekoński. W doliczonym czasie gry decydujący gospodarze zadali decydujący cios. Dawid Kurminowski odkupił winy i ustalił wynik na 4:2.
W następnej kolejce Lechia Gdańsk pojedzie do Płocka na mecz z Wisłą (10 kwietnia, 18:00), zaś Korona Kielce tego samego dnia podejmie na własnym stadionie Jagiellonię Białystok (10 kwietnia, 20:30).