Przed poniedziałkowym meczem sytuacja Legii Warszawa była bardzo trudna. Ewentualna wysoka porażka mogła znów strącić ją do strefy spadkowej. Miała bowiem tyle samo punktów, co 16. Widzew Łódź, ale lepszy bilans bramkowy. Tego dnia rywalizowała na wyjeździe z Pogonią Szczecin. Mimo słabej formy rywali faworytem i tak nie była.
Od początku lepiej prezentowała się drużyna Marka Papszuna. Stwarzała większe zagrożenie, ale miała problem ze skutecznością. Dobrą efektywność miała za to w odbiorze piłek na połowie rywala. W 33. minucie przełamała niemoc strzelecką. A to za sprawą Milety Rajovicia. "Daleki wyrzut piłki z autu Augustyniaka, piłka trafiła pod nogi Rajovicia, który oddał strzał z półobrotu. To nie było mocne uderzenie, piłka turlała się do bramki po ziemi i... przełamała ręce Cojocaru. Fatalne zachowanie bramkarza Pogoni" - relacjonował Filip Macuda ze Sport.pl. Pierwsza połowa zakończyła się prowadzeniem stołecznej ekipy 1:0.
Na tym Rajović się nie zatrzymał. Już po minucie drugiej połowy podwyższył na 2:0. Tym razem kapitalnym podaniem popisał się Rafał Adamski, bo wystawił piłkę idealnie koledze z zespołu. Pozostało tylko dołożyć nogę. Pogoń cały czas szukała gola kontaktowego. Znakomitą okazję w doliczonym czasie gry miał Leonardo Koutris, ale jego strzał obił tylko poprzeczkę. Ostatecznie więcej bramek kibice w Szczecinie nie zobaczyli.
Dzięki temu zwycięstwu Legia umocniła się na 15. lokacie i może być praktycznie pewna, że nie straci jej w tej kolejce. Tylko rekordowe zwycięstwo Arki Gdyni mogłoby znów strącić ją do strefy spadkowej. Warszawianie mają 33 punkty na koncie, a więc o jeden mniej niż 14. Pogoń Szczecin. W tabeli jest naprawdę ciasno! Dość powiedzieć, że stołeczny klub traci tylko trzy "oczka" do TOP 10. W poniedziałek 6 kwietnia mecze rozegrali też: Bruk-Bet Termalica Nieciecza, która pokonała 3:2 Piast Gliwice i Radomiak Radom, który zremisował 1:1 z Motorem Lublin. Te starcia nie miały jednak większego wpływu na układ tabeli.
Zobacz też: Niesamowite. Czegoś takiego nie było od czasów Grzegorza Piechny.
A to nie koniec emocji na dziś. Przed nami jeszcze spotkanie Lechii Gdańsk z Koroną Kielce. Może mieć spory wpływ na tabelę, szczególnie w przypadku zwycięstwa gości. A we wtorek odbędzie się jeszcze ważniejsze spotkanie dla układu sił w Ekstraklasie. Walcząca o utrzymanie Arka Gdynia podejmie czołową drużynę tego sezonu, czyli Zagłębie Lubin.