Robert Lewandowski zdobył zwycięską bramkę w 87. minucie ligowego meczu Atletico Madryt - FC Barcelona (1:2). Chociaż trafienie wydawało się dosyć przypadkowe (piłka odbita przez bramkarza Juana Musso trafiła w bark Polaka), to był on we właściwym miejscu we właściwym czasie. Za co zbiera pochwały.
Nad 37-latkiem rozpływa się kataloński "Sport". "Jest tylko jeden Lewandowski" - ogłoszono już w tytule artykułu. "Polski napastnik wszedł na boisko w ostatnich minutach, strzelił gola, który przesądził o zwycięstwie nad Atletico i nakierował drużynę na drogę do wygrania ligi" - czytamy.
Zobacz także: Kapitalna forma Polaka na Dalekim Wschodzie! Odnalazł swoje miejsce na ziemi
Dziennikarz Tomas Andreu przekonuje, że doświadczony zawodnik dalej ma bardzo duże znaczenie dla zespołu. "Wiemy, a nawet mamy już dość słuchania, że Lewandowski ma 37 lat. Tego lata skończy 38. Przyjmujemy też za pewnik, że Robert prawdopodobnie już rozegrał 50 najlepszych meczów w swoim życiu" - zaczął.
"To wszystko i jeszcze więcej przemawia na korzyść tych, którzy próbują umniejszyć polskiej gwieździe. Owszem, strzelec bramek nie jest już tym, kim był kiedyś. Jednak niech nikt nie zapomina, zwłaszcza po tym, co widzieliśmy na Metropolitano, że odrobina 'Lewego' wiele znaczy. A jeśli nadal mają wątpliwości, niech spojrzą na to, co wydarzyło się w ciągu 20 minut, które Polak spędził na boisku w meczu z Atletico" - kontynuował.
Andreu wyjaśnił, że Lewandowski może już nie być w stanie wywierać intensywnej presji na bramkarza i obrońców rywali czy też bardzo aktywnie uczestniczyć w atakach. "Jego wysiłki muszą być rozważne bardziej niż kiedykolwiek" - podkreślił. Teraz cel jego i całego sztabu to "grać tylko tyle, ile potrzeba, żeby zrobić różnicę".
"Długa lista niedoskonałości" jest jednak przykryta przez jeden, za to bardzo znaczący atut. Jaki? "Strzelanie goli. W meczu z Atletico, w samym środku nawałnicy Barcelony, po długiej serii zmarnowanych okazji, 'Lewy' przyszedł z pomocą jedną z tych akcji, które definiują totalnego 'killera' (tłum. snajpera/zabójcę)". A trafienie z sobotniej potyczki pozwoliło Katalończykom odskoczyć na siedem punktów od drugiego w tabeli Realu Madryt.
Autor "Sportu" zauważył, iż atakujący nie ma tak imponujących osiągnięć indywidualnych, jak w poprzednich latach, na co wpływa mniej minut na boisku (kosztem Ferrana Torresa) czy kłopoty zdrowotne. Przy tym docenia jego liczby, które przed końcową fazą sezonu są całkiem okazale - w La Lidze zdobył 12 bramek i miał dwie asysty (w 25 meczach), a we wszystkich rozgrywkach zaliczył 17 trafień i trzy asysty (w 38 występach).
Najbliższą okazję na poprawienie statystyk Robert Lewandowski będzie miał w środę 8 kwietnia, gdy FC Barcelona znów zagra z Atletico Madryt, tym razem w pierwszym spotkaniu ćwierćfinału Ligi Mistrzów.