Sobota w Ekstraklasie dała nam aż cztery mecze. Zaczęło się wczesnym popołudniem od spotkania GKS-u Katowice z Wisłą Płock. W samej końcówce meczu Katowiczanie wyszarpali rywalom trzy punkty po bramce Lukasa Klemenza. Taki wynik dał im awans na 7. miejsce i sprawia, że kibice z Katowic mogą marzyć o udziale w europejskich pucharach.
Okazji na zdobycie trzech punktów nie wykorzystał za to Widzew, który w meczu z Rakowem przez całą drugą połowę grał z przewagą jednego zawodnika. W 94. minucie Łodzianie strzelili gola na 1:0, ale nawet to nie wystarczyło do zwycięstwa - trzy minuty później wyrównał Stratos Swarnas. Remis oznacza, że Widzew wciąż nie opuścił strefy spadkowej - ma tyle samo punktów co 15. Legia Warszawa i 17. Arka Gdynia.
Szczęśliwi mogą być kibice Górnika Zabrze, bo ich drużyna zagrała z Cracovią fantastycznie i wygrała 3:0. Taki wynik sprawił, że Zabrzanie awansowali na drugie miejsce w tabeli i ze zniecierpliwieniem czekali na mecz Jagiellonii Białystok z Lechem Poznań.
A w nim zobaczyliśmy tzw. piłkarskie szachy. Mecz skończył się nudnym remisem 0:0, który wprawdzie oznaczał awans Jagiellonii na drugie miejsce i utrzymanie pozycji lidera przez Lecha, ale na takim wyniku najbardziej skorzystali właśnie Zabrzanie, którzy zachowują kontakt z Poznaniakami - do lidera tracą tylko trzy punkty.
Kolejne mecze Ekstraklasy dopiero w poniedziałek. Tego dnia też odbędą się aż cztery spotkania. Ligowe granie rozpocznie się spotkaniem Bruk-Bet Termalica Nieciecza - Piast Gliwice (12:15). Potem Radomiak Radom podejmie Motor Lublin (14:45). O 17:30 rozpocznie się jeden z hitów kolejki - Pogoń zagra z Legią, a dzień zakończy się spotkaniem Lechii Gdańsk z Koroną Kielce (20:15).