500 tysięcy euro - tyle wydała Legia Warszawa na ściągnięcie nowego bramkarza. Wybór padł na Otto Hindricha, który na jesień rozegrał 18 spotkań w rumuńskiej SuperLidze w barwach CFR Cluj. 23-latek szybko wywalczył sobie miejsce w wyjściowej jedenastce drużyny Marka Papszuna i m.in. dzięki niemu "Wojskowi" opuścili strefę spadkową.
Hindrich wskoczył do bramki Legii po trzech wiosennych kolejkach. Od tamtego momentu legioniści wygrali dwa mecze i trzy zremisowali. Łącznie Rumun pięciokrotnie wyciągał piłkę z siatki, a w starciu przeciwko Cracovii (1:0) zachował jedyne jak na razie czyste konto na boiskach Ekstraklasy.
Tak dobra gra sprawiła, że Hindrich został wyceniony przez CIES Football Observatory na około 3 miliony euro. To sześć razy więcej niż kwota, za którą CFR Cluj sprzedawał go do Legii. Rumuńskie media nie pozostawiły na ośmiokrotnych mistrzach kraju suchej nitki.
"Dynamiczny rozwój Hindricha wiąże się jednak z istotnym szczegółem, który stawia decyzję CFR Cluj w niezbyt korzystnym świetle. [...] CFR ma zagwarantowane około 20% od przyszłego transferu zawodnika. Różnica jest ogromna: w ciągu zaledwie kilku miesięcy Hindrich miał zwiększyć swoją wartość rynkową około sześciokrotnie. W kontekście problemów finansowych i presji budżetowej, z jakimi CFR Cluj zmagał się w ostatnich latach, decyzja o sprzedaży młodego, perspektywicznego zawodnika za relatywnie niewielką kwotę zaczyna budzić poważne wątpliwości" - piszą dziennikarze "stiridecluj.ro" cytowani przez portal "legia.net".
"Po przeprowadzce do Warszawy Hindrich szybko się zaaklimatyzował i wykorzystał otrzymaną szansę. Solidne występy między słupkami błyskawicznie wysunęły go na pierwszy plan, a liczby potwierdzają jego wpływ na grę zespołu: kluczowe interwencje, pewność w bramce oraz rzadko spotykana u młodego bramkarza regularność. Wszystko to przyczyniło się do spektakularnego wzrostu jego wartości rynkowej" - dodają.
Rumuńskie media podkreśliły także bardzo słabą sytuację stołecznego klubu w Ekstraklasie. Ich zdaniem jednak to sprawia, że występy Hindricha na polskich boiskach doceniane są jeszcze bardziej. Puenta jest prosta: Cluj sprzedało swojego piłkarza zbyt wcześnie.
Zobacz też: Zieliński wrócił z kadry do Interu. Włosi już wiedzą, co go czeka