Legia Warszawa tuż przed przerwą na mecze reprezentacji wydostała się ze strefy spadkowej (15. miejsce w tabeli Ekstraklasy), a na finiszu końca sezonu czeka ją zacięta walka o utrzymanie. Trener Marek Papszun, który przyszedł do klubu w grudniu zeszłego roku, zimą nie dostał zbyt wielu wzmocnień (bramkarz Otto Hindrich oraz napastnik Rafał Adamski) i musi opierać się na zawodnikach, którzy już byli w klubie. Pojawia się pytanie, ilu z nich zostanie po zakończeniu rozczarowujących rozgrywek?
Po przybyciu Papszuna niektórzy piłkarze zupełnie straciło na znaczeniu. Najbardziej dobitny przykład to Petar Stojanović, który jesienią grał sporo, a wiosną wystąpił wyłącznie na inaugurację z Koroną Kielce (1:2). Potem tylko w dwóch z siedmiu spotkań był na ławce i niewiele wskazuje na to, aby doszło do nagłego zwrotu.
On sam nie ukrywa wielkiego rozczarowania. - To najgorsza sytuacja w mojej karierze. Nie chcę o tym za dużo mówić, bo mam długoterminowy kontrakt z Legią. Mam dużo do powiedzenia, ale wolę milczeć - przyznał w rozmowie ze słoweńskim portalem siol.net. Umowa 72-krotnego reprezentanta Słowenii jest ważna do końca czerwca 2028 r.
Sprawdź też: Druga twarz kata Polaków. W Hiszpanii zrobiło się głośno
56 minut rozegranych przez Stojanovicia u Papszuna to i tak blisko trzy razy więcej niż dostał Henrique Arreiol. 20-letni pomocnik z Portugalii błysnął za kadencji Inakiego Astiza, lecz po zmianie szkoleniowca zaliczył ledwie 19 minut (przeciwko Wiśle Płock). Choć wydaje się, że z nim wiązane są większe nadzieje niż z doświadczonym Słoweńcem.
- Dzisiaj rozmawialiśmy z Henrique. Wie, co ma zrobić, aby grać więcej. Wszystko zależy tylko od niego. Poświęcamy mu bardzo dużo czasu - rozmowy indywidualne, działania boiskowe. Wierzymy w niego, jak w każdego innego piłkarza. Chcemy wprowadzać młodych, ale oni muszą ciężko pracować - mówił szkoleniowiec na czwartkowej konferencji prasowej, cytowany przez oficjalną stronę klubu. Nie tak dawno dosyć krytycznie mówił z kolei o innym młodym zawodniku.
Kacper Urbański latem przychodził do Legii, aby wrócić na właściwe tory po nieudanych miesiącach we Włoszech (w Bologni oraz Monzy), lecz na razie stolicy nie podbił. Papszun na początku kadencji dał mu szansę - w trzech pierwszych spotkaniach wystawił 21-latka od pierwszej minuty. Jednak później nastąpił zwrot i uczestnik Euro 2024 z pięciu potyczek dwie przesiedział na ławce rezerwowych, tylko jedną zaczął od początku (z Cracovią), a w trzech grach łącznie uzbierał 83 minuty.
Urbański ma kontrakt do końca czerwca 2028 r., natomiast wspomniany wcześniej Arreiol o rok dłuższą umowę. W stołecznym klubie jest jednak spora grupa zawodników, którzy już za niespełna kwartał mogą trafić na rynek wolnych agentów. Są to: Artur Jędrzejczyk, Bartosz Kapustka, Jean-Pierre Nsame, Juergen Elitim, Kacper Tobiasz, Patryk Kun, Radovan Pankov i Rafał Augustyniak (z końcem sezonu wygasa też wypożyczenie Ermala Krasniqiego ze Sparty Praga).
Kilka tygodni temu informowano, że negocjacje kontraktowe zostały zawieszone. Jako że do końca sezonu już bliżej niż dalej, to sytuacja mogła się zmienić, lecz aktualnie żaden z wyżej wymienionych piłkarzy nie wydaje się pewniakiem do pozostania. Większość z nich ma już skończone 30 lat, a u Papszuna marginalne role odgrywają Jędrzejczyk (93 minuty) czy Tobiasz (po trzech meczach trafił na ławkę). Na sytuację Kapustki, Nsame i Elitima cieniem kładą się problemy zdrowotne, natomiast Augustyniak, Kun i Pankov są istotnymi postaciami u Papszuna, ale po tak nieudanym sezonie nie powinni czuć się zupełnie bezpieczni. Największego zwrotu można byłoby spodziewać się w przypadku Serba, który miał już być na wylocie, a niedawno zaczęto spekulować o przedłużeniu przez niego umowy.
Los większości z wymienionych piłkarzy zapewne wyjaśni się już po zakończeniu sezonu. Trudno powiedzieć, co stałoby się z nimi w przypadku najczarniejszego dla Legii Warszawa scenariusza, czyli spadku do I ligi. Aby tego uniknąć, stołeczna drużyna w ostatnich ośmiu kolejkach będzie musiała dać z siebie wszystko. Najbliższy mecz rozegra w poniedziałek 6 kwietnia przeciwko Pogoni Szczecin.