- Na pytania o przyszłość klubu czy różne scenariusze nie chcę odpowiadać, bo to nie do mnie należy. Ja skupiam się na tym, żeby być zdrowym i jak najlepiej pomagać drużynie na boisku. Za to jestem odpowiedzialny i na tym się koncentruję - mówił Paweł Wszołek po meczu z Rakowem Częstochowa (1:1). Dzięki remisowi Legia Warszawa wydostała się ze strefy spadkowej, ale jej sytuacja nadal jest trudna i grozi jej widmo gry w I lidze w kolejnym sezonie. Nie wszyscy jednak unikają tematu ewentualnego spadku.
Głos w sprawie zabrał Jean-Pierre Nsame, który przez znaczną część tej kampanii pojawiał się w gabinetach fizjoterapeutów, a nie na murawie. Z powodu urazu nie miał wpływu na wyniki zespołu. - Przez siedem miesięcy nie było mnie na boisku, więc nie przeżywałem tego "od środka", grając w meczach - zaczął w rozmowie z Goal.pl. Przyglądał się wszystkiemu z boku i jednego jest pewny.
- Nie, nigdy [nie wyobrażam sobie spadku Legii, przyp. red.]. Taka myśl w ogóle nie mieści mi się w głowie. (...) Nie boję się spadku Legii, jestem przekonany, że nie spadniemy, bo jesteśmy Legią, bo mamy jakościowych piłkarzy, bo jesteśmy wielkim klubem z wielką historią. A przede wszystkim dlatego, że jesteśmy to winni naszym kibicom i wszystkim ludziom, którzy tu pracują - podkreślał Kameruńczyk. - Potrzebna jest stabilizacja - apelował, głównie w sprawie ławki trenerskiej.
A co z jego dalszą karierą? Już w czerwcu kończy się jego umowa. Czy chciałby pozostać w Warszawie? - Mój kontrakt się kończy, więc tak [mogę zmienić klub, przyp. red.]. Ale zawsze powtarzałem, że chcę tu zostać, bo czuję stabilizację i to pierwszy raz od co najmniej 3 lat, kiedy spędziłem sezon w tym samym miejscu - ujawnił. - Zawsze to powtarzałem, bo naprawdę chciałbym móc rozegrać tutaj, w Legii, pełny sezon, żeby kibice mogli zobaczyć, do czego jestem zdolny i jak długo potrafię utrzymać tę formę - dodawał.
Zobacz też: Haniebne sceny na polskim stadionie. Jest reakcja służb.
Czy ewentualny spadek, którego Nsame nie dopuszcza do siebie, mógłby zaważyć na jego decyzji i skłonić go do zmiany otoczenia? - Nie dopuszczam tego do świadomości w przypadku Legii. Drugą ligę też trzeba wygrać - tak podchodziłem do tego we Włoszech. Poza tym jestem osobą, która lubi - gdy przychodzę do klubu w określonej sytuacji - zostawiać go przynajmniej w takim samym stanie lub lepszym - zapewniał, czym zasugerował, że po spadku i tak może występować w stołecznym zespole.
Choć ten sezon trzeba dokończyć, to Kameruńczyk już jest pozytywnie nastawiony do kolejnej kampanii. Jego zdaniem będzie ona lepsza od obecnej. Dlaczego? - Mamy nowego trenera, sztab. Myślę, że przyszły sezon będzie tym, w którym naprawdę wystartujemy z tym trenerem na dobre. Do tego czasu będziemy już po 6 miesiącach wspólnej pracy, dobrze zrozumiemy jego metody i wszystko wdrożymy. Myślę, że potem będzie prościej - puentował.
Nsame ma siedem goli na koncie w tym sezonie. Strzelał je jak na zawołanie aż do sierpniowego meczu z Cracovią (1:2). Wówczas zerwał ścięgno Achillesa. Istniała nawet obawa, że w tej kampanii na murawę już nie wróci, co przy obecnej dyspozycji klubu bardzo martwiło działaczy i kibiców. Kameruńczyk zdążył jednak z rekonwalescencją i może pomóc Legii w ostatnich spotkaniach. A przed nią trudne mecze. Zmierzy się m.in. z Zagłębiem Lubin, wiceliderem tabeli, oraz z jej liderem Lechem Poznań.