Cracovia to drużyna, która wiosną przeżywa spore problemy. W pierwszych siedmiu meczach 2026 roku wygrała tylko raz - na otwarcie tegorocznych zmagań w Niecieczy (1:0). Sześć kolejnych spotkań bez ani jednego zwycięstwa nie napawały optymizmem przed sobotnim meczem z GKS Katowice.
Zwłaszcza, jeśli weźmiemy pod uwagę że GieKSa od początku 2026 roku znajduje się w świetnej formie, a w tabeli za ostatnie 10 kolejek była nawet najlepszym zespołem całej ligi. Drużyna, w której prym wiedzie w tym sezonie Bartosz Nowak, przyjechała do Krakowa z zamiarem zrewanżowania się rywalom za to, co stało się 19 września 2025 roku. Wówczas Cracovia wygrała w Katowicach aż 3:0, a do przerwy prowadziła 2:0 po samobójczym golu Alana Czerwińskiego i trafieniu Gustava Henrikssona.
Tym razem już po 45 minutach wiedzieliśmy o powtórkę będzie trudno. Oba zespoły schodziły na przerwę przy wyniku 0:0. Co więcej - na pierwszego gola w spotkaniu trzeba było czekać do 80. minuty meczu. Wówczas za zagranie piłki ręką Lukasa Klemenza sędzia Paweł Malec podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Ajdin Hasić i wygrał pojedynek z Rafałem Strączkiem.
Bramkarz wyczuł intencje strzelającego, ale strzał był na tyle precyzyjny, że nie mógł nic zrobić. Bośniak świętował szóste trafienie w tym sezonie. Trafienie, które wystarczyło do zagwarantowania gospodarzom pierwszej wygranej w lidze od 2 lutego. Co więcej - Cracovia po raz pierwszy od 18 października i pokonania Rakowa Częstochowa wygrała mecz u siebie.
W następnej kolejce, która zostanie już rozegrana w kwietniu, podopieczni Luki Elsnera zagrają na wyjeździe z Górnikiem Zabrze (4 kwietnia, 17:30). Tego samego dnia (4 kwietnia, 12:15) dojdzie do meczu GKS Katowice - Wisła Płock.
Przypomnijmy, że to nie koniec emocji związanych z sobotnimi meczami Ekstraklasy. O 17:30 w Gdańsku dojdzie do meczu Lechii z Pogonią Szczecin, a o 20:15 liderująca tabeli Jagiellonia Białystok zmierzy się z Wisłą Płock.