Bulwersujące sceny z udziałem Goncalo Feio oraz radnego Dariusza Wójcika, które miały miejsce w Radomiu, obiegły całą Polskę. Portugalczyk w efekcie awantury o stan murawy na stadionie przy ul. Struga 63 miał zostać uderzony w twarz. Niedługo później zażądał rozwiązania kontraktu z Radomiakiem, na co przystał klub z Mazowsza.
Początkowo portugalski szkoleniowiec żądał od Radomiaka ogromnego odszkodowania, ale, jak informował kilka dni temu Adam Sławiński z Kanału Sportowego, raczej się go nie doczeka. I to z własnej woli. - Z tego, co słyszę, Goncalo Feio zrzekł się pieniędzy. Mają zapłacić mu jedynie zaległe pensje do końca kontraktu - mówił dziennikarz.
Doniesienia Sławińskiego potwierdził dobrze zorientowany w kwestiach związanych z radomskim klubem Szymon Janczyk z "Weszło". Jak się okazuje, Feio zgodził się na rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron.
"Wielkiego odszkodowania więc nie będzie, choć, jak to w takich przypadkach bywa, klub będzie musiał wypłacić pewną kwotę portugalskiemu trenerowi. Dokładna wysokość odprawy pozostanie nieujawniona – tak wynika z zapisów umowy, za której złamanie którakolwiek ze stron może zostać dotkliwie ukarana" - czytamy.
"Z plusów dla samego zainteresowanego: do większej piłki może teraz trafić za darmo. Kontrakt z nowym pracodawcą może podpisać w zasadzie w każdej chwili" - dodał Janczyk.
Goncalo Feio, choć ma dopiero 36 lat, w swojej karierze pełnił funkcję trenera już w czterech zespołach. Najpierw samodzielnie prowadził Motor Lublin w latach 2022-2024, następnie był trenerem Legii Warszawa w latach 2024-2025, a w lipcu ubiegłego roku przez 12 dni był szkoleniowcem francuskiej Dunkierki. W Radomiaku pracował od 30 października.
Zobacz też: Flick wskazał ostatni klub w swojej karierze. Zaskoczył wszystkich