GKS Katowice w 2026 roku radzi sobie znakomicie. W lidze wygrali cztery z sześciu meczów, a w dodatku awansowali do półfinału Pucharu Polski, eliminując po rzutach karnych Widzew Łódź. Zespół Rafała Góraka był w zeszłym sezonie jedną z rewelacji (8. miejsce) i w tym chcą co najmniej wyrównać tamten wynik, a nawet poprawić. Za to Lechia... z Lechią trochę nie wiadomo, o co chodzi. Gdańszczanie potrafią zagrać wspaniale i rozbić 3:0 Jagiellonię Białystok oraz 3:1 Lecha Poznań, a potrafią też zagrać słabo i przegrać 0:2 z Zagłębiem Lubin oraz zremisować 1:1 z Cracovią. Jedno się nie zmieniło, nadal strzelają mnóstwo goli. Trafienie do siatki w Katowicach oznaczałoby gola nr 50 w tym sezonie. Więcej nie ma nikt.
Spodziewaliśmy się energicznego, emocjonującego meczu i pierwsza połowa nas szczególnie mocno nie zawiodła. Nie była to co prawda jazda bez trzymanki, ale był choćby potężny strzał Iwana Żelizki z ponad trzydziestu metrów, z dużym trudem wybronionym przez Rafała Strączka. Ogólnie to Lechia długo była aktywniejsza. Miała jednak problem. Stał on między słupkami i nazywał się Alex Paulsen. Mocno przyczynił się on do tego, że GKS schodził na przerwę, prowadząc.
Najpierw w 34. minucie wyrzucił piłkę wprost pod nogi Bartosza Nowaka i miał szczęście, że ten się trochę pospieszył. Jego uderzenie poleciało prosto w bramkarza Lechii. Strzał Mateusza Wdowiaka w sytuacji sam na sam w 39. minucie Nowozelandczyk też powinien był obronić, wszak pomocnik Katowiczan również pocelował niemalże prosto w niego. Mimo to piłka przełamała golkiperowi ręce i wpadła do siatki! Gospodarze mogli się cieszyć, a Paulsen musiał w szatni przetrawić to, co nawywijał.
Lechia musiała sobie w tym meczu radzić bez Camilo Meny i Tomasa Bobcka. Obu z meczu wyeliminowały urazy. Było to widać, bo brakowało tych konkretów w ofensywie, z których Gdańszczanie w tym sezonie słyną. Nie oni mieli też w składzie Bartosza Nowaka. Doświadczony pomocnik jest w wielkiej formie, a w 60. minucie znów ją pokazał. To on zagrał idealne prostopadłe podanie do uciekającego obrońcom Ilji Szkurina, zaś Białorusin pokonał Paulsena w sytuacji sam na sam. GKS powiększył prowadzenie! Nowak zanotował piątą asystę w lidze w 2026 roku (strzelił też 2 gole), a dziesiątą w całym sezonie. Ma prawo zastanawiać się, co zrobi Jan Urban w kontekście powołań na baraże o mundial.
Zabrakło kilkunastu centymetrów, a Nowak miałby drugą asystę do Szkurina. Znów po doskonały podaniu prostopadłym w pole karne. Jednak o ile wcześniej Białorusin wkleił się idealnie w linię obrony Lechii, tak w 82. minucie został złapany na małym spalonym. Niemniej brak trzeciego gola nijak nie zaszkodził Katowiczanom. Gospodarze pewnie dowieźli zwycięstwo 2:0 i co najmniej tymczasowo (mogą ich wyprzedzić w tej kolejce jeszcze 3 drużyny) awansowali na piąte miejsce w tabeli. Lechia musi uważać, bo ma tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową.