To był arcyważny mecz dla układu tabeli. Legia Warszawa znów walczyła, by wydostać się ze strefy spadkowej, a Radomiak chciał zwycięstwem przywitać nowego trenera Kiko Ramireza, który zastąpił zwolnionego Goncalo Feio i też oddalić się od strefy spadkowej.
Od początku meczu dwóch zespołów, których kibice są zaprzyjaźnieni, wiele się działo. Po zaledwie 60 sekundach po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Luquinhas, były piłkarz Legii, strzelał z ośmiu metrów, ale został zablokowany przez Rafała Adamskiego i piłka poleciała na rzut rożny. Dośrodkował z niego Rafał Wolski, a Maurides wygrał pojedynek w powietrzu z Rafałem Augustyniakiem i głową z bliska trafił do siatki. Dla Brazylijczyka to siódmy gol w tym sezonie w PKO BP Ekstraklasie (11 miejsce na liście najskuteczniejszych).
Odpowiedź gości była natychmiastowa. W ósmej minucie po dośrodkowaniu z prawej strony z rzutu rożnego Juergena Elitima, Radovan Pankov głową z czterech metrów wyrównał.
180 sekund później Legia mogła już prowadzić. Po dobrze wyprowadzonej kontrze przez Rafała Adamskiego, Patryk Kun dośrodkował do Milety Rajovicia, ten wbiegł w pole karne, strzelił z ok. 14 metrów, ale dobrze obronił Filip Majchrowicz.
Potem gorąco było dopiero w końcówce tej części. Goście w ciągu 120 sekund mieli trzy okazje na zdobycie gola. Najpierw Adamski, jeden z najlepszych zawodników meczu, pięknie uderzył z 18 metrów, ale jeszcze lepiej obronił Majchrowicz. Chwilę później po rzucie rożnym Pankov strzelał głową niemal z tego samego miejsca, co przy golu, ale tym razem nad poprzeczką. Aż wreszcie techniczne uderzenie Elitima z 16 metrów poleciało tuż nad poprzeczką.
Warszawianie do przerwy byli lepsi, mieli więcej sytuacji, oddali więcej strzałów (9-2), ale tylko remisowali.
Druga połowa stała na zdecydowanie słabszym poziomie. Bardzo długo na boisku wiało nudą, było sporo niedokładności. Oba zespoły bardzo słabo grały w ofensywie. - Druga połowa nas mocno rozczarowuje - słusznie mówił komentator Canal+Sport.
W 65. minucie na boisku po ponad sześciomiesięcznej przerwie spowodowaną poważną kontuzją pojawił się Jean-Pierre Nsame, który ostatni raz zagrał w Legii w końcówce sierpnia ubiegłego roku. I to właśnie on mógł zostać bohaterem Legii. Goście w tej części aż do 86. minuty nie potrafili oddać celnego strzału i stworzyć dogodnej okazji do zdobycia gola. Właśnie wtedy jednak Majchrowicz obronił groźny strzał Nsame z jedenastu metrów.
Bliżej wygranej byli gospodarze. W 83. minucie po krótko rozegranym rzucie rożnym rezerwowy Elves Balde strzelił z 18 metrów w słupek.
Legia Warszawa po tym remisie wydostała się ze strefy spadkowej i awansowała na 14. miejsce. Ma jednak tyle samo punktów (29) co 15. Piast Gliwice i 16. Arka Gdynia. Radomiak z 33 punktami awansował na siódme miejsce.
Zobacz także: Niewykorzystali walkowera Wisły. Sensacja w meczu wicelidera I ligi!
Warszawianie w następnej kolejce podejmą Raków Częstochowa (22 marca, godz. 20.15), a Radomiak zagra na wyjeździe z Piastem Gliwice (20 marca, godz. 18).