25. kolejkę Ekstraklasy otwierał mecz w Niecieczy. Bruk-Bet Termalica podejmowała Motor Lublin i trzeba było sobie powiedzieć jasno - wyraźnymi faworytami byli goście, którzy przed tą serią gier mieli zaledwie sześć punktów straty do strefy pucharowej. Beniaminek z kolei zajmuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli i już jakiś czas temu obrał kurs w kierunku powrotu na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej.
Pierwszą dobrą okazję do zdobycia bramki już w 5. minucie miał zespół Mateusza Stolarskiego. Z około szesnastu metrów mocny strzał oddał Mbaye Jacques N'Diaye, ale dobrze ustawiony był Adrian Chovan, który sparował piłkę na rzut rożny. Niecieczanie głównie bronili się przed atakami Motoru i początkowo nie wyglądali na drużynę, która mogłaby w jakikolwiek sposób zagrozić gościom.
Niespodziewanie jednak w 17. minucie to właśnie Termalica wyszła na prowadzenie. Gospodarze wykorzystali niefrasobliwość obrońców rywali i przejęli piłkę na połowie lublińskiego klubu. Świetnym uderzeniem tuż przy słupku bramki Ivana Brkicia popisał się Krzysztof Kubica.
Radość piłkarzy Bruk-Betu nie trwała jednak długo, bo zaledwie jedenaście minut. Wówczas arbiter Mateusz Piszczelok bez wahania wskazał na jedenasty metr po faulu Macieja Ambrosiewicza na Fabio Ronaldo. Do piłki podszedł Karol Czubak i pokonał Chovana, choć ten wyczuł intencje strzelca. Było 1:1, a to zwiastowało dalsze emocje w małopolskiej wsi. Napastnik Motoru z kolei cieszył się z czternastego gola w tym sezonie.
Już w 36. minucie zrobiło się 2:1 dla gości z Lublina. Przepięknym uderzeniem z ostrego kąta popisał się Bartosz Wolski, któremu asystował N'Diaye. Motor zasłużenie wyszedł na prowadzenie, które starał się jeszcze podwyższyć.
Tuż przed przerwą swoich sił spróbował lewy obrońca gości Filip Luberecki, który bez zastanowienia huknął z lewej nogi. Niestety, piłka nie zatrzepotała w siatce. Niestety, bo byłby to kandydat do bramki kolejki. Do szatni Lublinianie schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
Dziewięć minut po zmianie stron przed dobrą okazją na gola stanął zespół Marcina Brosza. Z okolic linii pola karnego prawą nogą uderzył Ivan Durdov, ale jego techniczny strzał sparował Brkić. Po chwili dublet na swoim koncie mógł mieć Kubica, ale ponownie lepszy okazał się golkiper Motoru.
"Słonie" kontynuowały huraganowe ataki na bramkę Motoru. Po rzucie rożnym z 59. minuty strzał głową Kamil Zapolnik, który chwilę wcześniej zmienił Morgana Fassbendera, jednak znów piłka poszybowała w Brkicia. Dwie minuty później w doskonałej sytuacji z lewej strony pola karnego nad bramką uderzył Damian Hilbrycht. Lublinianie odpowiedzieli kontratakiem zakończonym niecelnym uderzeniem N'Diaye.
Niezwykle bliski trafienia na 3:1 w 67. minucie był Ivo Rodrigues, który wszedł w pole karne i oddał płaski strzał po ziemi, ale piłka minimalnie minęła słupek. Z drugiej strony wciąż genialny mecz rozgrywał Brkić, który utrzymywał jednobramkowe prowadzenie gości - w 70. minucie 30-letni Chorwat kolejny raz zatrzymał Zapolnika. Po chwili znów bliski trafienia był Kubica, ale tym razem jego strzał głową przeleciał obok bramki.
Dążący do wyrównania piłkarze Termaliki sami robiły sobie pod górkę. W 83. minucie strzał oddał Dominik Biniek, ale piłkę zmierzającą do siatki zatrzymał... Zapolnik. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gości 2:1, a "Słonie" ostatnie sekundy grały w dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Ambrosiewicza.
Wygrana Motoru w Niecieczy pozwoliła podopiecznym Mateusza Stolarskiego na zbliżenie się do podium Ekstraklasy. Przed pozostałymi meczami 25. serii gier Lublinianie zajmują szóste miejsce w tabeli, a na ich koncie widnieją 34 punkty. Zaledwie 22 oczka ma Bruk-Bet Termalica, której uciec mogą zarówno Legia Warszawa, jak i Widzew Łódź.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza 1:2 Motor Lublin (17' Kubica - 30' Czubak, 36' Wolski)
Zobacz też: Tak Ajax stał się europejskim pośmiewiskiem. "382 kryzysy"