Kłopoty to specjalność Goncalo Feio. Portugalski szkoleniowiec niejednokrotnie brał udział w niecodziennych sytuacjach pozaboiskowych. Do kolejnej tego typu doszło w minioną niedzielę w Radomiu, o czym skrzętnie donoszą swoim czytelnikom portugalskie media.
"Napaść radnego zmusza Goncalo Feio do odejścia z Radomiaka Radom"
To, co powyżej to cytat tytułu tekstu z portalu sapo.pt. Portugalczycy wiernie oddają to, co wydarzyło się w niedzielę 8 marca w Radomiu. Relacjonują wydarzenia, nie szczędząc cytatów z polskich mediów z "bohaterów" tamtych wydarzeń.
"Po porażce 0:1 u siebie z Katowicami portugalski trener, który oglądał mecz z trybun z powodu zawieszenia, został rzekomo napadnięty przez lokalnego radnego" - piszą dziennikarze ze wspomnianego portalu. "Żona Goncalo Feio, która znajdowała się w gabinecie trenera, w drzwiach którego doszło do incydentu, wezwała policję wraz z dyrektorem sportowym, również Portugalczykiem, António Ribeiro, zapobiegając dalszym napaściom" - czytamy.
O gorszących scenach w Radomiu napisały także największe dzienniki w Portugalii. "Agresje, obelgi i interwencja policji doprowadziły do odejścia Goncalo Feio z Radomiaka" - tytułują swój artykuł dziennikarze z "A Bola". W kolejnych zdaniach zawarto krótki opis całości:
"Portugalski trener odchodzi po kontrowersjach związanych z pracownikiem ratusza. Prezes klubu podobno poprosił trenera o pozostanie, ale strony starają się osiągnąć porozumienie. Pracownik klubu, będący jednocześnie radnym miejskim, oskarża Goncalo Feio o nazwanie go 'skur***nem…' i twierdzi, że 'obelgi są ciągłe'" - zaznaczono, w większości powołując się na polskie media. Dzięki źródłu informacji "A Bola" dowiadujemy się jednak czegoś więcej:
"Według źródła bliskiego trenerowi, które potwierdziło tę informację agencji A BOLA, prezes i zawodnicy Radomiaka poprosili trenera o pozostanie w klubie, ale strony pracują nad porozumieniem w sprawie rozwiązania umowy" - zaznaczono.
Do kontrowersji w Radomiu odniósł się także najważniejszy dziennik w Portugalii, a więc "Record".
"Według informacji zebranych przez naszą gazetę, portugalski trener powiedział pracownikowi ratusza, że jego drużyna przegrała mecz z powodu stanu boiska, a po zostawieniu żony w biurze i udaniu się do szatni sam został zaatakowany. Antonio Ribeiro, dyrektor sportowy klubu i brat asystenta trenera Emanuela Ribeiro, zapobiegli dalszej eskalacji" - czytamy.
Następnie gazeta przywołuje słowa inspektora policji, a także radnego Dariusza Wójcika. Ten miał przyznać, że na komisariacie zbadano go alkomatem (wynik 0,0). Ponadto powiedział:
"'Kiedy wychodziłem, ponownie spotkałem trenera i powiedziałem: 'Przepraszam, to nie powinno się było wydarzyć'. Trener złoży pozew i ja zrobię to samo. Będę czekał na wyrok. Mam świadków; byli ludzie, którzy słyszeli obelgi, których zostałem poddany"' - cytuje Wójcika portugalski "Record".
Zobacz też: Nowa "banda świrów" w Ekstraklasie. Przed sezonem nikt na nich nie stawiał
Dziś 10 marca Radomiak zaplanował konferencje prasową w powyższej sprawie. Początek o godzinie 17.
W najbliższym meczu zespół z Radomia na własnym stadionie zmierzy się z Legią Warszawa. Gospodarzy ma poprowadzić asystent Feio, Kiko Ramirez. Początek spotkania 13 marca o 20.30.