Debiut Vukovicia zaczął się fatalnie. A potem zwrot w meczu Widzew - Lech

Widzew Łódź pokonał Lecha Poznań 2:1 w meczu 24. kolejki Ekstraklasy. Bramki dla zespołu Aleksandara Vukovicia zdobywali Fran Alvarez oraz Emil Kornvig. "Kolejorza" stać było jedynie na trafienie Gisliego Thordarsona. To pierwsza wygrana Łodzian w lidze przed własną publicznością od października 2025 roku.
Gol Emila Kornviga w meczu Widzew Łódź - Lech Poznań
Screenshot: Canal+Sport

Sobotnie granie w 24. kolejce Ekstraklasy kończyło starcie drużyn znajdujących się na dwóch przeciwnych biegunach ligowej tabeli. Walczący o obronę mistrzowskiego tytułu Lech Poznań przyjechał do Łodzi na mecz przeciwko bijącemu się o utrzymanie Widzewowi.

Zobacz wideo Kosecki szczerze o Fornalczyku: Bardzo mi przypomina mnie. Wiedziałem, że mu się nie uda...

Ból głowy przy ustalaniu składów. Vuković przeprowadził rewolucję

Gospodarze przystępowali do rywalizacji z nowym szkoleniowcem Aleksandarem Vukoviciem, który nie wahał się już na starcie swojej pracy przeprowadzić kilku ważnych zmian personalnych i taktycznych. Serb przeszedł na ustawienie 3-4-3, a decyzją sztabu szkoleniowego z kadry meczowej wylecieli Osman Bukari i Carlos Isaac. Z powodu urazu z kolei na trybunach usiadł Bartłomiej Drągowski. Na ławce rezerwowych zasiadł m.in. Mariusz Fornalczyk.

Lechici z kolei chcieli udowodnić swoim kibicom, że porażka 0:1 przeciwko Górnikowi Zabrze w ćwierćfinale Pucharu Polski była tylko wypadkiem przy pracy. Wcześniej podopieczni Nielsa Frederiksena wygrali aż sześć meczów z rzędu i byli w naprawdę dobrej dyspozycji. Z tym, że musieli radzić sobie z absencjami Antonio Milicia oraz Antoniego Kozubala, którzy pauzowali za kartki. Na ławce z kolei usiadł kapitan drużyny ze stolicy Wielkopolski Mikael Ishak.

Do przerwy na remis. Środkowi pomocnicy błysnęli skutecznością

Od początku rywalizacji w Łodzi nie działo się zbyt wiele pod jedną czy drugą bramką. Teoretycznie inicjatywę miał Widzew, ale w praktyce nie przenosiło się to na konkrety. Można było stwierdzić, że piłkarze obu zespołów dostosowali się poziomem gry do poziomu murawy, który... pozostawiał wiele do życzenia.

W 28. minucie Lech wyszedł na prowadzenie. Genialnym podaniem prostopadłym w pole karne popisał się Timothy Ouma, do piłki dopadł Gisli Thordarson i strzałem z ostrego kąta od poprzeczki pokonał Veljko Ilicia, zdobywając swoją drugą bramkę w barwach "Kolejorza".

Poznaniacy nie nacieszyli się prowadzeniem zbyt długo. Po zaledwie sześciu minutach bardzo dobre podanie z prawej strony pola karnego posłał Marcel Krajewski. Fran Alvarez był zupełnie niepilnowany przez defensorów gości, przyjął i uderzył nie do obrony dla Bartosza Mrozka. To było szóste trafienie Hiszpana w tym sezonie. Do przerwy było 1:1.

Przepiękny gol dał Widzewowi prowadzenie

Po zmianie stron "Widzewiacy" szybko wyszli na prowadzenie. W 52. minucie piłka trafiła pod nogi Emila Kornviga, a Duńczyk huknął jak z armaty i pokonał Mrozka. Niels Frederiksen nie zamierzał czekać i przeprowadził aż trzy zmiany, posyłając na murawę Mikaela Ishaka, Pablo Rodrigueza i Alego Gholizadeha.

Wydawało się, że korekty szybko przyniosą zamierzony efekt w postaci wyrównania. Rodriguez podał do Ishaka, ten zgrał na ścianę do Gholizadeha. Irańczyk uderzył w kierunku bramki, piłkę odbił Ilić i choć Chorwat był bezradny przy dobitce Leo Bengtssona, to Szwed znajdował się na pozycji spalonej.

"Kolejorz" szukał wyrównania, ale nie potrafił przebić się przez czerwony mur, męcząc się w ataku pozycyjnym i nie tworząc konkretnych okazji. W 78. minucie groźny strzał zza pola karnego oddał Ishak, ale na posterunku był golkiper Widzewa. Chwilę później blisko był także Gholizadeh, który w swoim stylu zakręcił rogala w kierunku bramki, ale nie zdołał pokonać Ilicia. W doliczonym czasie Chorwat zaliczył genialną interwencję przy strzale Mateusza Skrzypczaka.

Łodzianie do końcowego gwizdka skupiali się na bronieniu wyniku i kontratakach. Ostatecznie udało im się zwyciężyć przed własną publicznością po raz pierwszy w lidze od 17 października ubiegłego roku. Lech tym samym nie wykorzystał szansy na przeskoczenie Jagiellonii Białystok i spadł na trzecie miejsce. Widzew z kolei wydostał się ze strefy spadkowej i ma punkt przewagi nad Arką Gdynia.

Widzew Łódź 2:1 Lech Poznań (34' Alvarez, 52' Kornvig - 28' Thordarson)

  • Widzew: Ilić - Żyro, Wiśniewski, Kapuadi - Krajewski (81. Selahi), Lerager, Shehu, Cheng - Kornvig (73. Baena), Bergier (62. Fornalczyk), Alvarez (62. Zeqiri)
  • Lech: Mrozek - Gumny (80. Pereira), Mońka, Skrzypczak, Gurgul - Ouma, Thordarson (58. Rodriguez) - Ismaheel (58. Gholizadeh), Palma, Bengtsson (71. Walemark) - Agnero (58. Ishak)
  • Żółte kartki: Żyro, Kornvig, Zeqiri (Widzew) - Rodriguez, Gholizadeh (Lech)
  • Sędzia: Szymon Marciniak (Płock)

Zobacz też: Ależ wejście Zalewskiego w Serie A! Odmienił losy meczu

Więcej o: