Piast Gliwice walczy o utrzymanie w tym sezonie. Po 23 kolejkach zajmował 14. miejsce, co na pewno drużyny nie satysfakcjonowało. Szansa na awans w tabeli po sobotnim meczu istniała, ale była pod dużym znakiem zapytania. A to przez fakt, że tego dnia ekipa rywalizowała z rewelacją tej kampanii, Zagłębiem Lubin. Dla drugiego zespołu był to również niezwykle istotny mecz. Zwycięstwo, a nawet i remis mógł mu dać awans na pozycję lidera ekstraklasy!
Groźniejsi w pierwszej połowie byli gospodarze. Kreowali więcej okazji pod bramką, wykazywali większe zaangażowanie. Oddali aż dziewięć strzałów, ale tylko dwa były celne. I po jednym z nich padł gol. Otworzył on wynik spotkania.
W 22. minucie Piast rozpoczął akcję od wyrzutu z autu w pole karne. Żaden zawodnik nie był w stanie do piłki doskoczyć i uderzyć. Ta spadła na boisko. Błyskawicznie do futbolówki podbiegł Grzegorz Tomasiewicz i uderzył z okolic 16. metra. Ba, huknął na bramkę, czego ani obrońcy, ani golkiper się nie spodziewali. - Ależ uderzenie! - krzyczeli rozemocjonowani komentatorzy Canal+Sport.
Długo z prowadzenia gliwicka drużyna się jednak nie cieszyła. Błyskawicznie, bo już po pięciu minutach na tablicy wyników było 1:1. Wyrównanie Zagłębiu dał Josip Corluka. A jak padło to trafienie? Akcję rozpoczął Marcel Reguła. Chciał dośrodkować w pole karne, ale podanie zatrzymał jeden z rywali. Mimo wszystko piłka wróciła pod nogi młodzieżowego reprezentanta Polski. Wykonał "poprawkę" i tym razem futbolówka dotarła do adresata. A był nim Jesus Diaz. Walczył o piłkę w powietrzu z jednym z przeciwników i tę rywalizację wygrał. Przyjął piłkę na klatkę, a właściwie zagrał tą częścią ciała do Corluka. Bośniak dopadł do futbolówki i oddał strzał.
Zobacz też: To przejdzie do historii polskiej piłki. Kuriozalne sceny we Wrocławiu.
Ostatecznie w tej połowie więcej goli już nie padło. Było jednak widać, że obie drużyny celują w jedno - trzy punkty. Inny wynik ich nie interesował, co sugerowało, że druga odsłona spotkania będzie jeszcze bardziej emocjonująca. Po 20 minutach gry groźnych akcji było jednak jak na lekarstwo. Tylko Zagłębie oddało strzał na bramkę, ale gospodarze sobie z nim poradzili. Mimo wszystko goście się nie zrażali. Brakowało jednak precyzji. Ale i ta w końcu się pojawiła, a konkretnie w 69. minucie. Piłkę w siatce "główką" umieścił Damian Michalski, wyprowadzając lubinian na prowadzenie.
Teraz to Piast gonił wynik i robił, co mógł, by na tablicy wyników było 2:2. Trener dokonywał zmian, ale te nie wniosły zbyt dużo do gry. W 86. minucie kapitalną okazję miał jednak Oskar Leśniak, który wszedł z ławki. Gdyby tylko strzał był celny, to bramkarz raczej szans na obronę by nie miał. Tyle tylko że piłka wylądowała obok słupka. Jak mawia stare porzekadło: "niewykorzystane okazje lubią się mścić". I tak też było w przypadku Piasta. W 89. minucie wynik spotkania ustanowił Michail Kosidis. Oddał mocny strzał, który próbował zatrzymać golkiper, ale bez skutku.
Piast Gliwice - Zagłębie Lubin 1:3
Strzelcy: Grzegorz Tomasiewicz (22'), Josip Corluka (27'), Damian Michalski (69'), Michail Kosidis (89')
Co taki wynik oznacza dla losów ekstraklasy? Ano to, że... mamy nowego lidera! Przynajmniej na kilka godzin. Zagłębie przejęło prowadzenie od Jagiellonii Białystok. Po 24 meczach ma 41 punktów na koncie, o trzy więcej od drużyny Adriana Siemieńca i tyle samo od trzeciego Lecha Poznań. Wielkopolanie jeszcze spotkania w tej kolejce nie rozegrali, ale zrobią to już dziś o 20:15, kiedy zmierzą się na wyjeździe z Widzewem Łódź. Dlatego też mogą wyprzedzić Zagłębie. Piast pozostał natomiast na 14. miejscu - 29 punktów.